Paweł Kukiz, stając się nowym trybunem ludowym, może uzyskać w wyborach prezydenckich wynik między 5 a 11 proc. poparcia. A nawet więcej. Dlatego już dziś można stwierdzić, że wygrał wybory prezydenckie.
Politycy – od działaczy PO przez Władysława Frasyniuka po Janusza Palikota – przestrzegający wyborców, by nie głosowali na Kukiza, tylko uwiarygadniają orędownika jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW). Polacy zmęczeni obecną reprezentacją parlamentarną łakną świeżego politycznego powietrza. A to obiecuje im Paweł Kukiz. Bezkompromisowy antysystemowiec, który wszystkie parlamentarne ugrupowania postrzega jako jedno zło: „PiS, PO, SLD, PSL to cztery PZPR-y" – przekonuje.
Z kim do Sejmu
Wiadomo, że dla popularnego muzyka najważniejsze są wybory parlamentarne.
Tylko z kim zamierza „obalić ten system"? Może mieć problem, żeby dostać się do Sejmu, bo nie stoi za nim żadna partia, a w kilka miesięcy nie stworzy szerokiej formacji politycznej, którą mógłby z sukcesem obsadzić listy wyborcze w całym kraju.
Cóż mu zostaje? Start z list PiS byłby wizerunkowym samobójstwem, a wiarygodność Kukiza ległaby w gruzach.