Rz: Czy jest szansa na znalezienie kompromisu w ramach porozumień mińskich między Kijowem a Donbasem?

Kost Bondarenko: By realizować porozumienia mińskie, każda strona powinna pójść na pewne ustępstwa. Problem polega na tym, że tak z jednej, jak i z drugiej strony stołu siedzą osoby, które nie są gotowe do zawarcia żadnego kompromisu. W Kijowie boją się, że stracą poparcie społeczeństwa w przypadku zawarcia jakiejkolwiek ugody z Donbasem. Niestety, po obu stronach konfliktu decydujący głos mają radykalnie nastawione środowiska, które ciągle doprowadzają do prowokacji.

Czy taką prowokacją są ogłoszone przez Donieck wybory samorządowe?

Na Ukrainie wybory samorządowe mają się odbyć 25 października, a więc jeśli Donbas ma funkcjonować w ramach prawa ukraińskiego, tego dnia muszą się tam odbyć wybory. W Doniecku chcą przeprowadzić je tydzień wcześniej, więc jest to świadoma prowokacja, która przekreśla wszystkie zawarte w Mińsku porozumienia.

Na jakie ustępstwa miałby się zgodzić Kijów, by zakończyć wojnę i nie zdradzić interesów państwowych?

Przede wszystkim trzeba doprowadzić do całkowitego zawieszenia broni i tymczasowo zamrozić sytuację w tym regionie. Dopiero potem będzie można rozpocząć jakiekolwiek rozmowy na temat politycznych dróg uregulowania tego konfliktu.

Czy zamrożenie konfliktu w Donbasie byłoby w interesie Moskwy?

Rosja ciągle mówi o tym, że na wszelkie sposoby stara się doprowadzić do pokojowego rozwiązania tej konfrontacji. Jednak same słowa to za mało i ze strony Moskwy brakuje zdecydowanych działań. Gdyby z Donbasu wyjechali wszyscy obywatele Rosji, którzy obecnie stoją na czele separatystycznych republik, ukraińskim władzom prościej by było prowadzić dialog ze swoimi obywatelami. Prawdą jest również to, że porozumienia mińskie zostały zawarte bez udziału Stanów Zjednoczonych, które mają o wiele większy wpływ na ukraińską sytuację niż Europa.

Co takiego mogliby uczynić Amerykanie, czego nie mogą zrobić Merkel i Hollande?

Europa nie płaci pensji niektórym ukraińskim urzędnikom, tak jak to robią Stany Zjednoczone. Z kolei amerykański senator Richard Durbin podpowiadał premierowi Jaceniukowi, kogo i na czele jakiego resortu ma mianować. Amerykanie powinni siedzieć przy stole negocjacji chociażby dlatego, że jest to ich konflikt z Rosją, a nie Europy.