Nałęcz: Wałęsa jest jak Piłsudski

Nawet wylewając beczkowozy nieczystości na Wałęsę, PiS nie usunie go z pomnika – mówi historyk prof. Tomasz Nałęcz.

Aktualizacja: 23.02.2016 18:14 Publikacja: 22.02.2016 18:20

Historyk musi poczekać z oceną tych dokumentów – przekonuje prof. Tomasz Nałęcz

Historyk musi poczekać z oceną tych dokumentów – przekonuje prof. Tomasz Nałęcz

Foto: Fotorzepa, Darek Golik

"Rzeczpospolita": Co dokumenty TW „Bolka" mówią o historii III RP?

Prof. Tomasz Nałęcz, historyk, były wicemarszałek Sejmu, były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego: Zawodowy historyk powinien poczekać na wszechstronną krytykę źródła, czyli na potwierdzenie prawdomówności tych dokumentów.

Prezes IPN Łukasz Kamiński potwierdził ich autentyczność, opierając się na opinii archiwisty Instytutu.

IPN ma znakomitych archiwistów.

Archiwiście wystarczy kilka godzin, żeby stwierdzić, czy ma do czynienia z dokumentem autentycznym czy podróbką. Pamiętajmy jednak, że fałszywka sporządzona przez SB w latach 70. była dokumentem autentycznym. Stąd dr Kamiński zastrzegł się, że są potrzebne dalsze ekspertyzy, przede wszystkim grafologiczne, żeby zobaczyć, co jest dokumentem powstałym w pierwszej połowie lat 70., a co ewentualnym późniejszym wytworem aktywności SB.

Czytaj więcej:

Szef IPN potwierdził oryginalność teczek TW „Bolek" jako dokumentów wytworzonych przez Służbę Bezpieczeństwa. Wiadomo, że fałszowała ona dokumentację na temat Lecha Wałęsy.

Wałęsa niejednokrotnie przyznawał się do jakiejś formy współpracy.

Był samotnym, nieporadnym, młodym robotnikiem mającym na utrzymaniu rodzinę, który się uwikłał we współpracę ze służbami. Sam o tym mówił i mówił o tym swoim późniejszym towarzyszom walki, takim jak Lech Kaczyński czy Krzysztof Wyszkowski. I ci ludzie mieli później do niego zaufanie.

A co, jeśli się okaże, że donosił za pieniądze na kolegów, a jego przyjaciele z „Solidarności" tych szczegółów nie znali?

Poczekajmy z ferowaniem wyroków.

Znamy arkusze wypłat i świadczeń na rzecz „Bolka".

Historyk musi poczekać z oceną tych dokumentów. Fragment biografii Wałęsy z pierwszej połowy lat 70. wciąż pozostaje niewyjaśniony. Dzięki dokumentom przejętym od Kiszczaka jest szansa, żeby to wyjaśnić, a życiorys Wałęsy uczynić pełniejszym. Ewentualna chwila słabości nie może przekreślić późniejszych dokonań.

Czy IPN nie powinien był poczekać z udostępnieniem dokumentów na opinię grafologów?

Rozumiem posunięcie prezesa IPN, który postanowił opublikować dokumenty jak najszybciej, ale dzisiejszy ogląd dokumentów nic nie da, nawet jeśli będzie dokonany przez historyków takiej klasy, jak profesorowie Andrzej Friszke czy Andrzej Paczkowski...

...Sławomir Cenckiewicz.

Dr Cenckiewicz ma ogromną wiedzę na ten temat, ale żaden historyk nie zastąpi grafologa.

Jednocześnie są osoby, które bronią Wałęsy. Pan porównuje sytuację byłego prezydenta do sytuacji Józefa Piłsudskiego.

Ponieważ ona jest bardzo symetryczna, a nawet na niekorzyść Piłsudskiego. Jego ludzie, ukrywając agenturalne działania swego wodza, robili rzeczy straszne. Gen. Zagórski zginął najpewniej dlatego, że dysponował dokumentacją współpracy Piłsudskiego z austriackim wywiadem, który ten fakt negował.

Negowanie Wałęsy też w końcu okaże się blefem?

Wałęsę trzeba dzisiaj postarać się zrozumieć. On ma wielu wrogów politycznych, którzy z fragmentów biografii z pierwszej połowy lat 70. czynią zarzut przenoszony na cały życiorys. Wmawiają nam, że on do dzisiaj jest agentem prowadzonym przez bezpiekę. Podobnie sądzili przeciwnicy Piłsudskiego, którzy uważali, że nie tylko współpracował przed I wojną światową, ale że był na pasku służb przez całe swoje polityczne życie.

Wałęsa jest jak Piłsudski, ma swoje tajemnice, ale dokonał rzeczy wielkich i jego wrogowie zawsze będą chcieli go zwalczać. Tak jak Piłsudski jest architektem odrodzenia się Polski w 1918 r., tak Wałęsa jest architektem odzyskania naszej wolności w 1989 r. I ujawnienie jakiejś jego słabości tego nie zmieni. Nawet święci mają swoje słabości.

Politycy PiS przypuszczają, że Wałęsa mógł być szantażowany teczkami w latach 80., podczas obrad Okrągłego Stołu i swojej prezydentury.

Nie ma na to dowodów.

Witold Waszczykowski, szef MSZ, powiedział: „Sprawa Wałęsy może pokazać, że projekt »wolna Polska« był sterowany, a on sam był marionetką".

Będzie się kiedyś wstydził tych słów. Szef dyplomacji jest nie tylko politykiem, ale również doktorem historii, o czym najwyraźniej zapomina. Tak się zapędził w roli propagandzisty PiS, że sprzeniewierzył się roli dyplomaty, jak i historyka.

Wałęsa w najważniejszym czasie okazał się niezłomny. W czasie strajku sierpniowego 1980 r., w stanie wojennym nie pękł. Słowa ministra Waszczykowskiego są haniebne. One są też pluciem na Lecha Kaczyńskiego.

Dlaczego?

Bracia Kaczyńscy należeli do najbliższych współpracowników Wałęsy na przełomie lat 80. i 90., a Lech Kaczyński był zastępcą Wałęsy jako przewodniczącego „S". Czy Kaczyńscy pomagali agentowi „Bolkowi" i z łajna budowali nową Polskę?

Czy to nie jest chichot historii, że byli działacze opozycji demokratycznej oskarżają Wałęsę, a byli członkowie PZPR, jak pan, bronią go?

Pamiętam o swoim życiorysie, ale też jestem historykiem i mam prawo się wypowiadać. Zostawmy mnie na boku. Wałęsy bronią też bohaterowie wolnej Polski, tacy jak Frasyniuk, Borusewicz...

A Krzysztof Wyszkowski twierdzi, że Wałęsa współpracował również w latach 80.

Nie ma na to najmniejszych dowodów. Dla pana Wyszkowskiego Lech Wałęsa jest wrogiem osobistym. Można też promować tezę rodem ze szpitala dla wariatów, że komunizm został obalony w Polsce przez bezpiekę. Ciekaw jestem, jak pan Wyszkowski wyjaśni, że już od lat 70., wiedząc o uwikłaniu Wałęsy, pomagał mu w latach późniejszych i wspierał go w walce o prezydenturę. Wspierał agenta? Absurd.

Jak Wałęsa będzie postrzegany teraz na świecie?

Nasi wrogowie, także na Wschodzie, pewnie są zadowoleni z osłabienia światowej ikony wolności. Wielki historyczny dorobek Lecha Wałęsy, niezależnie od wcześniejszych zawirowań, jest niepodważalny.

A jak na sytuację w Polsce wpłynie sprawa ujawnienia dokumentów „Bolka"?

Rządzący obóz w walce politycznej używa historii, nie patrząc na konsekwencje. Czeka nas kolejny rozdział walki Jarosława Kaczyńskiego i jego środowiska z Wałęsą. Dzisiaj ci, którzy obrażają Wałęsę, myślą, że im więcej piany na niego wytoczą, tym ich zasługi w oczach prezesa będą większe. Nawet wylewając beczkowozy nieczystości na Wałęsę, PiS nie usunie go z pomnika człowieka wolności. Takie tanie intrygi nigdy dobrze się nie kończą. Piana spłynie. Za kilka lat nikt nie będzie o tym, o czym dzisiaj rozmawiamy, pamiętać, tak jak o uwikłaniu Piłsudskiego. W narodowej tradycji Wałęsa pozostanie wielki, niezależnie od chwilowych słabości.

Ale w jego biografii na zawsze zostanie „Bolek".

Tak jak w biografii Piłsudskiego na zawsze zostanie rozdział o współpracy z austriackim wywiadem. Czy biografia marszałka jest przez to gorsza? Nie, jest pełniejsza. TW „Bolek" nie wpłynie na ogólną ocenę Wałęsy.

Dlaczego te dokumenty wypływają teraz?

Może ktoś podpowiedział pani Kiszczakowej, żeby przekazała teraz te dokumenty do IPN, a w zamian poprawi sobie warunki życia.

IPN nie ujawnił wszystkich pakietów dokumentów z domu Kiszczaka.

Jeśli gen. Kiszczak traktował te teczki jako swoją polisę, to pewnie mogą być tam dokumenty na inne osoby.

Na kogo?

Komuniści mieli zawsze wysokie mniemanie na temat pozycji i wpływów Kościoła. Być może w polisie Kiszczaka są i takie karty. Pytanie, dlaczego prezes Kamiński udostępnił tylko dwie teczki Wałęsy, a reszty nie?

Dlaczego?

Prezes IPN jest też politykiem. Ekskluzywność ujawnienia dokumentów tylko dotyczących Wałęsy motywowana jest politycznie. Podzielam opinię dr. Kamińskiego na temat potrzeby ujawnienia materiałów dotyczących byłego prezydenta, ale równie dobrze można było ujawnić pozostałe. Jak powiedziałem, IPN ma znakomitych archiwistów, więc ich opracowanie nie zabrałoby im wiele czasu. Dr Kamiński powinien zdecydować o ujawnieniu wszystkich dokumentów, a nie tylko wybranych.

—rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

"Rzeczpospolita": Co dokumenty TW „Bolka" mówią o historii III RP?

Prof. Tomasz Nałęcz, historyk, były wicemarszałek Sejmu, były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego: Zawodowy historyk powinien poczekać na wszechstronną krytykę źródła, czyli na potwierdzenie prawdomówności tych dokumentów.

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał Promocyjny
4 letnie festiwale dla fanów elektro i rapu - musisz tam być!
Wydarzenia
RZECZo...: powiedzieli nam
Wydarzenia
Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę
Wydarzenia
Polscy eksporterzy podbijają kolejne rynki. Przedsiębiorco, skorzystaj ze wsparcia w ekspansji zagranicznej!
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Materiał Promocyjny
Jakie możliwości rozwoju ma Twój biznes za granicą? Poznaj krajowe programy, które wspierają rodzime marki
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży