Poleciłem, by komisja weryfikacyjna zajęła się sprawą willi generała Wojciecha Jaruzelskiego, Wystąpiliśmy już o wszystkie dokumenty - powiedział w poniedziałek przewodniczący komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki.

Poseł Jan Mosiński (PiS) przypomniał, że wspólnie z posłem PiS Pawłem Lisieckim złożył w sprawie willi Jaruzelskiego zawiadomienie do prokuratury. Ocenił, że w przypadku tej nieruchomości trzeba spojrzeć na decyzję szerzej - czy ona była decyzją zwrotową i mieści się w ramach prac komisji weryfikacyjnej. "Jeżeli prezydent (Warszawy, Hanna) Gronkiewicz-Waltz przekaże dokumentację, to komisja się tym zajmie" - zapowiedział Mosiński.

Politycy PiS w zawiadomieniu wskazywali, że 21 kwietnia 1979 r. przedstawiciele Skarbu Państwa ustanowili użytkowanie wieczyste nieruchomości przy ul. Ikara 5 w Warszawie na rzecz małżeństwa Jaruzelskich. Podkreślają, że decyzja ta była poprzedzona decyzją z 19 kwietnia 1971 r., która "odmawiała przedwojennej właścicielce, pani Przedpełskiej, ustanowienia prawa użytkowania wieczystego gruntu nieruchomości przy ul. Ikara 5 na ich rzecz".

Sprawę komentuje w rozmowie z NaTemat.pl Monika Jaruzelska. - Oczywiście, że jest to zemsta polityczna. Ale przede wszystkim jest to zabawa historią. Plan jest prosty. Kiedy już z ojca zrobiło się mordercę, to teraz przydałoby się jeszcze zrobić z niego złodzieja - powiedziała córka gen. Jaruzelskiego.

- Kiedy rodzice kupowali ten dom, to mój ojciec dokładnie sprawdzał kwestie własnościowe. (...) Wszystko to można sprawdzić. Pan radny mógłby się o tym dowiedzieć z księgi wieczystej nieruchomości miasta Warszawy numer 90420 - dodała.

- Ta sprawa przypomina trochę szum wokół reparacji wojennych. Rząd niemiecki usłyszał o nich później niż polskie media - powiedziała Jaruzelska.