Proces toczył się w sądzie przez kilka lat. Roman Giertych reprezentował kobietę pro bono. 86-letnia wdowa po powstańcu chciała uzyskać prawo do wynajmowania mieszkania po zmarłej córce. 

Mieszkanie znajduje się w Warszawie i ma 18 metrów kwadratowych. Sąd przyznał kobiecie prawo do wynajmu, jednak miasto odwołało się od tej decyzji. 

Giertych nie krył zdziwienia. Na Twitterze napisał: "Do HGW: dostałem apelację od wyroku przyznającego najem 18 metrowego mieszkania dla 86 letniej wdowy po Powstańcu. Upadliście na głowę?".

W rozmowie z portalem wawalove.pl tłumaczy, że w tej sytuacji nie chodzi o prawo, ale zasadę ludzką. - Co ta kobieta ma zrobić? Miasto chce ją wyrzucić na bruk? - pyta.

Prawnik dodaje, że prezydent Warszawy nie wiedziała wcześniej o złożonej apelacji. Swoim wpisem na Twitterze chciał zwrócić jej uwagę na tę sprawę.  -Sądzę, że to nadgorliwość jakiegoś drobnego urzędnika, czy radcy prawnego, który to podpisał - komentuje.