Na jakim etapie jest odbudowa Ukrainy z perspektywy inwestorów – to wciąż czas przygotowań czy już pora na działanie?
To złożone pytanie i taka też jest odpowiedź. Wojna wciąż się toczy i część aktywów w Ukrainie pozostaje bezpośrednio narażona na zniszczenie. Dlatego z perspektywy inwestorów jesteśmy w okresie przejściowym. Wielu pozostaje w trybie oczekiwania – przygotowuje projekty, bada ich wykonalność, buduje konsorcja, ale nie decyduje się jeszcze na pełnoskalowe zaangażowanie operacyjne.
Jaką rolę może odegrać Polska w odbudowie Ukrainy – hubu kapitałowego, logistycznego?
Polska ma kilka cech, które pozwalają jej zajmować szczególne miejsce w relacjach gospodarczych Ukrainy z Europą. Warto podkreślić, że relacje ekonomiczne Polski i Ukrainy są dziś bardzo intensywne. Jesteśmy jednym z dwóch największych partnerów handlowych Ukrainy na świecie. Inwestycje kapitałowe są realizowane po obu stronach z zaangażowaniem zarówno polskich inwestorów w Ukrainie, jak i ukraińskich w Polsce.
Nasze przewagi wynikają, po pierwsze, z bliskości geograficznej, gospodarczej i społecznej, a także diaspory ukraińskiej, która w Polsce odgrywa bardzo ważną rolę, również dla polskiego rynku pracy. Po drugie, ze względu na geografię Polska jest naturalnym hubem logistycznym dla Ukrainy i jej relacji z Unią Europejską. To rola, którą już pełnimy, ale którą możemy jeszcze znacząco wzmocnić – także kapitałowo i instytucjonalnie.
Co jest największą barierą dla inwestycji polskich firm w Ukrainie? Czy jest to ryzyko wojenne, czy też może brak odpowiednich mechanizmów finansowania?
Mechanizmy finansowania są dostępne i jest ich relatywnie dużo. Aktywnie działa tutaj system instytucji rozwoju – jego częścią jest PFR – który pod szyldem Team Poland oferuje przedsiębiorcom kompleksową obsługę w formule jednego punktu kontaktu.
Mamy szeroką paletę instrumentów: grantowych, dłużnych, ubezpieczeniowych i kapitałowych od instytucji Grupy PFR. Większym problemem jest niedobór gotowych, dobrze przygotowanych projektów inwestycyjnych w Ukrainie. Polski system instytucji rozwoju należy do tych, które najaktywniej podchodzą do wsparcia firm działających w Ukrainie, także w formule kapitałowej. Jednocześnie mamy świadomość, że skala finansowania i liczba projektów nadal powinny rosnąć. Uważam, że jako Team Poland mamy już spore doświadczenie we wspieraniu projektów w Ukrainie. Od wybuchu wojny takich transakcji było około dziesięciu. Dotyczą m.in. zaangażowania kapitałowego, w ramach którego pomagaliśmy polskim firmom przejmować spółki ukraińskie. Tak było np. w przypadku spółki EUVIC. Są to także transakcje ubezpieczeniowe. Przoduje tu KUKE, który ma bardzo duże doświadczenie w ubezpieczaniu ryzyka wojennego i politycznego w Ukrainie. BGK oferuje wsparcie dla sektora MŚP na rynku ukraińskim, w tym specjalne linie kredytowe, pożyczki i gwarancje. Instrumenty te są dystrybuowane we współpracy z międzynarodowymi partnerami oraz ukraińskimi bankami komercyjnymi.
Do tego dochodzą działania PARP i PAIH na rzecz małych i średnich przedsiębiorstw, ale także promocji gospodarczej. To wreszcie biuro BGK w Kijowie. Team Poland to grupa doświadczonych instytucji, które dobrze rozumieją potrzeby firm zainteresowanych rynkiem ukraińskim.
Oferta, o której pan powiedział, jest bardzo szeroka. To jak przekonać biznes, że Ukraina to nie tylko ryzyko, ale też długoterminowa szansa?
W Polsce w ostatnich latach mieliśmy w ogóle pewien problem z inwestycjami wychodzącymi z Polski. Nasz rynek jest dość duży i przez trzy dekady firmy dobrze rozwijały się w jego ramach, nieco mniej uwagi poświęcając ekspansji zagranicznej. Dziś obserwujemy trend internacjonalizacji. Wspieramy ekspansję zagraniczną polskich przedsiębiorstw, bo postrzegamy ją jako jeden z nowych silników wzrostu dla naszej gospodarki. Bardzo cieszą nas dzisiejsze ambicje przedsiębiorców, bo wciąż bezpośrednie inwestycje zagraniczne naszych firm to zaledwie 4 proc. PKB. W mniejszych gospodarkach naszej części Europy (np. Czechy) jest to 20 proc., a średnia europejska wynosi 50 proc. Widzimy tu potencjał rozwoju. Warto zaznaczyć, że ekspansja zagraniczna firm bardzo często wiąże się z innowacją. Jeśli chodzi o inwestowanie w samej Ukrainie, nie chcemy do tego nikogo aktywnie przekonywać – to kraj, w którym trwa wojna. Widzimy jednak strategiczne podejście wielu podmiotów i rozwijanie się na tym rynku i jesteśmy gotowi te podmioty wspierać.
A jakie projekty jako PFR jesteście skłonni wspierać, na jakie czekacie?
Nasze podejście wynika z obecnego etapu rozwoju rynku. Będzie nas cieszyć, jeżeli będziemy mogli pomóc przedsiębiorcom z różnych sektorów, którzy wybiorą drogę inwestycyjną w Ukrainie.
Oczywiście są pewne sektory, które można uznać za priorytetowe. Jest to na pewno logistyka. Właśnie podczas URC ogłosiliśmy transakcję z firmą Rohlig SUUS Logistics – największym polskim operatorem logistycznym, który realizuje kolejny krok ekspansji w Europie Środkowo-Wschodniej (w tym w Ukrainie) oraz Azji Centralnej przy wsparciu PFR i KUKE. Duży potencjał mają także platformy logistyczne takie jak Allegro, które niedawno ustanowiło pilotażowy kanał eksportu dóbr do Ukrainy. Bardzo ważna dla obu krajów jest energetyka. Zresztą w Ukrainie problem w tym sektorze się nasila, ponieważ Rosjanie koncentrują ataki na infrastrukturze energetycznej i w ich wyniku potencjał produkcji energii drastycznie się zmniejszył. Zatem jest to obszar, który w naturalny sposób będzie dla nas interesujący. Jednocześnie jest on niezwykle wrażliwy na działania wojenne, co biznes także bardzo mocno bierze pod uwagę.