Te protesty budziły największe emocje, gdyż mogły zmienić układ sił w Senacie.
Z oddalonym we wtorek protestem dotyczącym okręgu 75 już połowa z sześciu autorstwa PiS nie została uwzględniona. Jak wskazał w uzasadnieniu SN, protesty opierały się na abstrakcyjnych zarzutach (dużej liczby nieważnych głosów) i żądaniu ponownego przeliczenia ich w danych okręgach, a nie zawierały udowodnionego lub uprawdopodobnionego konkretnego zarzutu naruszenia prawa wyborczego.
Skuteczny proces wyborczy może być wniesiony do sądu z powodu naruszenia przepisów wyborczych, w szczególności popełnienia przestępstwa dotyczącego głosowania, ustalenia wyników głosowania lub wyborów, mającego wpływ na wynik wyborów.
Czytaj też:
Ślepe strzały w sąd - komentuje Tomasz Pietryga
Sąd Najwyższy rozpoznał pierwszy protest wyborczy PiS
Do środy do SN wpłynęło łącznie 268 protestów, a sędziowie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN rozpoznali już 14 z nich. W żadnym nie dopatrzyli się istotnych zarzutów i nie przeszli do merytorycznego badania prawidłowości wyborów, w szczególności sprawdzania kart głosowania i przeliczenia głosów.
Do SN wpłynęły także m.in. protesty od pełnomocników innych – poza PiS – komitetów wyborczych: Koalicji Obywatelskiej, Konfederacji, PSL i Ślonzoki Razem.
Po rozpoznaniu wszystkich protestów na podstawie wydanych w poszczególnych sprawach opinii Izba Kontroli Nadzwyczajnej SN w pełnym składzie 20 sędziów orzeknie o ważności wyborów lub unieważnieniu niektórych czynności lub niektórych mandatów. Ma na to 90 dni.