Na razie ciekawość zwiedzających nie idzie w parze z wielkimi zamówieniami. Mimo że C919 to samolot, który kiedyś być może będzie rywalizował z MAX-ami Boeinga, czy rodziną airbusów A320.
Na razie C919 lata tylko jedna linia – chińskie China Eastern Airlines Corp. I deklaruje nawet gotowość kupienia 100 takich maszyn. Po salonie w Singapurze wszystko wskazuje na to, że poleci nimi także inny chiński przewoźnik Tibet Airlines, który zamówił 40 takich maszyn.
Czytaj więcej
Rekordowa liczba 60 tys. osób odwiedziła tegoroczny salon lotniczy w Singapurze (20-25 lutego), największy w Azji. Chińska firma COMAC pokazała po...
Czy Comac zostanie poważnym rywalem Airbusa i Boeinga?
Mimo tych skromnych zamówień doskonale znany w branży Peter Bellew, prezes saudyjskiego
przewoźnika Riyad Air, a wcześniej Malaysia Airlines, jest zdania, że za jakieś 10 lat Comac stanie się ważnym rywalem Airbusa i Boeinga. — Nawet przez minutę nie przyszłoby mi do
głowy, aby nie docenić Comaca — mówi.
Wiceprezes Airbusa ds. handlowych, Christian Scherer nie wygląda jednak na specjalnie zaniepokojonego. — Moim zdaniem C919 nie namiesza znacząco na rynku — mówił w rozmowie z CNN.
Ale już Dave Schulte, który odpowiada za marketing Boeinga w regionie Azji i Pacyfiku, nie jest tego taki pewny. Jego zdaniem w tym regionie C919 może okazać się poważnym konkurentem. Tyle, że, jak na razie C919 jest certyfikowany wyłącznie na rynku chińskim. I można oczekiwać, że zarówno europejski regulator EASA, jak i amerykański FAA będą w tej kwestii bardzo wymagające.
Dodatkowo jeszcze amerykańskie dostawy dla Comaca są mocno obciążone ryzykiem politycznym, które znacząco by wzrosło, gdyby nadchodzące wybory prezydenckie w USA wygrał Donald Trump.
Dlaczego Rosjanie nie będą mogli zamawiać chińskich samolotów?
Czy w takim razie Chińczycy mogą liczyć na Rosjan, że w niedługiej przyszłości i w sytuacji zamkniętego dla nich rynku zachodnich maszyn mogliby zamawiać C919? Otóż nie mogą.
C919 jest chińskiej produkcji, ale znajdują się w nim kluczowe komponenty produkcji europejskiej i amerykańskie, na które Comac musi wcześniej uzyskać licencję eksportową. A jest więcej niż pewne, że takiej licencji nie otrzyma.
Jak na razie nawet silniki napędzające C919 dostarcza CFM International Inc., joint venture amerykańskiego GE Electric Co. i francuskiego Safrana.
W tym przypadku jednak są już plany zastąpienia ich CJ1000 zaprojektowanym i produkowanym przez chińskie Aero Engine Corp. of China. Te silniki są obecnie w fazie testów. Ale awionika i podwozia są już dostarczane z Europy i USA.
Nie zmienia to faktu, że są już plany współpracy chińsko-rosyjskiej przy produkcji samolotów szerokokadłubowych Comacu. Tyle, że akurat w tym segmencie Chińczycy nie mają żadnego doświadczenia. Rosjanie z kolei doświadczenie mają, ale z sukcesami jest już dużo gorzej.