Reklama

Branża kurierska będzie więcej jeździć z prądem

Elektryczne samochody dostawcze pod względem kosztów zakupu i eksploatacji stały się bardziej opłacalne od aut z dieslem. Problemem jest ich słaba dostępność.

Publikacja: 13.10.2022 03:00

Branża kurierska będzie więcej jeździć z prądem

Foto: Adobe Stock

Do końca tego roku 100 samochodów dostawczych Ford E-Transit trafi do firmy kurierskiej GLS. Ma to być krok w kierunku jej całkowitej zeroemisyjności, którą GLS chce osiągnąć do 2045 r., a już teraz w sortowniach pod Warszawą oraz w Strykowie pod Łodzią 85 proc. energii wykorzystuje z OZE – biomasy, wody oraz instalacji fotowoltaicznych. – W planach mamy również zwiększenie przy naszych filiach liczby ładowarek elektrycznych – informuje Justyna Glaza, menedżer ds. środowiska w GLS Poland.

Czytaj więcej

Toyota z Suzuki wyprodukują furgonetki z napędem elektrycznym i wodorowym

DHL Express zapowiedziała, że do 2025 r. 60 proc. jej pojazdów kurierskich w Polsce będzie miało napęd elektryczny. Z kolei jeszcze w ub. roku DPD Polska mocno powiększyła flotę elektrycznych vanów, a jej międzynarodowa centrala zobowiązała się do 2025 r. obniżyć emisję o co najmniej 80 proc. w porównaniu z rokiem 2020.

Z raportu zespołu doradców gospodarczych TOR wynika, że elektryczne samochody dostawcze mogą być dodatkowym wsparciem korzystnego wpływu automatów paczkowych na środowisko – jeśli będą do nich dostarczać przesyłki. Taki sposób obsługi paczkomatów ma być najlepszym rozwiązaniem dla masowej logistyki miejskiej, a przykładem ma być Łódź, której władze udostępniły firmie InPost 70 lokalizacji pod paczkomaty, przy których będą stacje ładowania samochodów elektrycznych.

O przestawianiu miejskiego transportu na prąd zdecydują nie tylko względy środowiskowe, ale także ekonomiczne. Według badań Dataforce przeprowadzonych w sześciu krajach odpowiadających za 76 proc. nowych samochodów dostawczych sprzedawanych w Europie (Francja, Niemcy, Włochy, Polska, Hiszpania i Wielka Brytania), elektryczne samochody dostawcze już teraz mają być tańsze w porównaniu z samochodami z silnikiem diesla, co wynika z analizy całkowitego kosztu ich zakupu i eksploatacji. Problemem jest mała podaż tego rodzaju aut, co sprawia, że mają zaledwie 3-proc. udział w sprzedaży dostawczaków.

Reklama
Reklama

Tymczasem w niedalekiej przyszłości elektryfikacja czeka także ciężki transport. Jak poinformowała w środę brukselska organizacja Transport & Environment, do 2035 r. praktycznie wszystkie nowe elektryczne ciężarówki, również długodystansowe, będą tańsze w eksploatacji niż ciężarówki z silnikiem wysokoprężnym, nawet na najdłuższych możliwych dystansach i przy pełnym załadunku. Badania niezależnej firmy doradczej TNO wykazały, że w większości przypadków całkowity koszt posiadania ciężarówki elektrycznej już wcześniej może okazać się korzystniejszy względem modelu z silnikiem wysokoprężnym. – Obniży to koszty ponoszone przez przewoźników i sprawi, że transport ciężarowy będzie bardziej ekologiczny, umożliwiając jednocześnie europejskim producentom ciężarówek utrzymanie pozycji światowego lidera – twierdzi Rafał Bajczuk, starszy specjalista w Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.

Transport
PPL mają pieniądze na inwestycje: 3,3 mld na Port Polska i Lotnisko Chopina
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Transport
UE chce zmienić zasady dotyczące bagażu w tanich liniach. Co planuje?
Transport
Wojna Putina wykończyła rosyjską kolej. Państwowa firma stoi na krawędzi upadłości
Transport
Arktyka na celowniku. Rosjanie chcą zdominować wszystkie drogi z Azji do Europy
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama