Pod koniec kwietnia 2022 r. w Polsce funkcjonowało 2166 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych z 4217 punktami – poinformowało w poniedziałek Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA). Tymczasem liczba samochodów osobowych z elektrycznym napędem wzrosła w ub. miesiącu o 87 proc. r./r., sięgając 44,7 tys. Z wyliczeń Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych (FPPE) wynika, że w ciągu ostatnich dwóch lat liczba e-aut przypadających na jeden punkt ładowania wzrosła dwukrotnie, a przedstawiciele branży motoryzacyjnej nie ukrywają obaw przed dalszym rozchodzeniem się słabego tempa rozwoju infrastruktury i szybko rosnącego popytu na e-auta. – Tempo rozbudowy sieci stacji wymaga przyspieszenia – zaapelował Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM).

Tym bardziej że ładowarek za mało jest nawet w miastach, gdzie dostępność do infrastruktury powinna być największa. Z raportu FPPE „Prądem w smog – jak rozwijać infrastrukturę ładowania pojazdów elektrycznych”, który będzie opublikowany we wtorek, wynika, że większość z ponad 100-tysięcznych miast nie zrealizowała planów rozbudowy sieci określanych wcześniejszymi przepisami ustawy o elektromobilności. Nie ma też pomysłu, jak to robić obecnie, gdy obowiązek budowy stacji zdjęto ze spółek będących operatorami systemów dystrybucyjnych.

Plany bez wizji

Zdaniem autorów raportu plany budowy sieci powstawały bez wizji i zbadania perspektyw elektromobilności w danym mieście. Kryteriami przy wyborze lokalizacji była dostępność mocy przyłączeniowych i liczba miejsc postojowych do ładowania. Zabrakło analiz potrzeb i oczekiwań posiadaczy e-aut i powiązań budowy sieci ze strategiami rozwoju transportu publicznego czy miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego.

Przykładem ma być Warszawa: w dzielnicy Śródmieście zaplanowano aż 228 z wymaganych 816 punktów ładowania (czyli 25 proc.), choć mieszka tam 6,2 proc. populacji stolicy. Z kolei w czterech najbardziej zaludnionych dzielnicach zaplanowana liczba punktów ładowania wynosi: na Mokotowie 64, na Pradze-Południe 90, na Ursynowie 58 oraz na Woli 78. – Jedynie w kilku miastach, jak Poznań czy Wrocław, projekty planów opracowano w ramach przygotowywania bardziej kompleksowego opracowania, czyli strategii rozwoju elektromobilności – stwierdza FPPE.

Zdecyduje rynek

Co dalej z realizacją planów? – Miasto nie inwestowało oraz nie ma obecnie w planie inwestowania w miejskie ogólnodostępne stacje ładowania pojazdów elektrycznych – odpowiedział na pytanie „Rzeczpospolitej” stołeczny magistrat. O rozwoju infrastruktury decydować będzie w znacznym stopniu wolny rynek. – Ogólnodostępne stacje mogą budować wszyscy inwestorzy zainteresowani świadczeniem usług ładowania, zarówno na gruntach prywatnych, jak i na należących do miasta lub Skarbu Państwa – mówi Marlena Salwowska z biura prasowego warszawskiego Urzędu Miasta.

Inaczej w Katowicach, które postawiły wymaganą liczbę ładowarek przed terminem. W tej chwili mają 69 stacji, tj. 147 punktów ładowania pojazdów elektrycznych.

– Na ten moment uważamy, że ta liczba jest wystarczająca, nie mamy też żadnych zgłoszeń od mieszkańców sugerujących, że w jakiejś lokalizacji tego typu stacja jest potrzebna – mówi Sandra Hajduk, rzecznik Urzędu Miasta w Katowicach. Jak dodaje, o ile miasto nie planuje obecnie angażowania się w budowę kolejnych stacji, o tyle nie wyklucza tego, jeśli w przyszłości zaistnieje taka potrzeba.

Czytaj więcej

Ceny paliwa poszybują w górę. Litr ponad 7 zł

Nierówny podział

Tymczasem według PSPA sieć ładowarek w Polsce jest rozbudowana bardzo nierównomiernie. Na koniec 2021 r. plany budowy zrealizowały jedynie cztery z 38 miast. W 25 gminach stopień wypełnienia celów ustawowych nie przekroczył 50 proc., a w 16 gminach – 25 proc. Różnice występują również na poziomie województw. W woj. mazowieckim, śląskim i pomorskim na koniec 2021 r. funkcjonowało prawie 40 proc. wszystkich ogólnodostępnych stacji w Polsce, podczas gdy w podlaskim, lubelskim i świętokrzyskim zaledwie 4 proc., czyli ok. dziesięć razy mniej.

Jacek Mizak

starszy doradca w Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych

Na razie jest impas, nowelizacja ustawy zniosła obowiązek budowy stacji przez OSD, a nie dała nic w zamian. Na sejmowej podkomisji ds. elektromobilności samorządy, jak np. Lublin, żaliły się, że operatorzy systemów dystrybucyjnych domagają się rekompensaty za wkład pracy przy sporządzaniu planu, choć w jego ramach nie powstała żadna stacja. Miasta nie bardzo wiedzą, czy zgłaszać planowane lokalizacje na przetargi, czy same budować, choć musiałyby to robić z własnych pieniędzy. Jest co prawda mechanizm wsparcia budowy infrastruktury ładowania z NFOŚiGW, który uprawnia samorządy do składania wniosków. Ale nie dotyczy ładowarek o mocy mniejszej niż 50 kW. Tymczasem udział takich stacji w planach miast jest znikomy, bo większość postawiła na ładowarki 11–22 kW. ∑

Od początku roku 44-proc. wzrost

Według opublikowanych w poniedziałek danych licznika elektromobilności, uruchomionego przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych i Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, w końcu kwietnia 2022 r. w Polsce były zarejestrowane 46 552 samochody osobowe i użytkowych z napędem elektrycznym. Przez pierwsze cztery miesiące obecnego roku ich liczba zwiększyła się o 7768 sztuk, tj. o 44 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2021 r. W pełni elektryczne samochody osobowe (BEV, ang. battery electric vehicles) odpowiadały za 48 proc. (21 450 szt.) tej części floty pojazdów, a pozostałą część, tj. 52 proc., stanowiły hybrydy plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 23 217 szt. Park elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych liczył 1885 pojazdów. Polski park autobusów elektrycznych wzrósł do 721 sztuk. ∑