Albo, że walizki trafiają na taśmę bagażową zaledwie w kwadrans po wylądowaniu samolotu. W tym także palce musiały maczać jakieś moce nadprzyrodzone.

Ale na lotniskach naprawdę dzieją się czasami dziwne rzeczy. I to takie, które trudno jest wytłumaczyć inaczej, niż działaniem sił nadprzyrodzonych.

Dwie postaci obok grobów

Hilton Head International Airport w Savannah w stanie Georgia jest portem wspólnego wykorzystania przez linie cywilne i wojsko. W czasach drugiej wojny światowej siły lotnicze postanowiły lotnisko rozbudować, rząd wydzierżawił 445 hektarów, potem władze dodawały jeszcze kolejne grunty. Na jednym z nich znajdował się stary cmentarz rodziny Dotsonów z ponad 100 grobami. Po długich negocjacjach Dotsonowie zgodzili się na przeniesienie szczątków przodków w inne miejsce i ostatecznie pozostały jeszcze cztery groby osób, które jako pierwsze nabyły te tereny Richard i Catherine Dotson, oraz ich dwójka krewnych Daniel Hueston i John Dotson.

Dzisiaj ich groby znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie z najbardziej ruchliwego pasa startowego na Savannah. Podobno, ale naprawdę „podobno” czasami z okna lądującego samoloty można zobaczyć majaczące dwie postacie stojące tuż obok grobów. Zdarza się to dosć rzadko i zawsze tuż po zachodzie słońca. Jak sądzi część pracowników portu, są to Richard i Catherine Dotson, którzy w ten sposób witają przylatujących.

Święta Honda na parkingu

Tajlandia otwiera się 1 listopada na przylotu zagranicznych turystów. Większość z nich wyląduje na stołecznym Suvarnabhumi Airport (BKK).

I wiadomo, że Tajowie jako ludzie głęboko wierzący przyjmują bez zastrzeżeń informacje, że komuś pokazał się duch przodków. Te duchy najczęściej pojawiają się w drzewach, oczywiście w świątyniach i na opuszczonych terenach.

Suvarnabhumi nie jest starym lotniskiem, Zostało ono otwarte w 2006 roku i zastąpiło dla większości lotów położony w środku miasta Don Muang Airport (DMK), a zbudowane zostało na osuszonych bagnach i — jak się okazało już na zaawansowanym etapie budowy— także na terenach starego cmentarza. I od tego czasu budowniczy BKK słyszeli krzyki, religijne pieśni i zawodzenia i niezwykłe dźwięki. Kiedy indziej można tam było posłuchać tajskiej muzyki klasycznej. Zdarzało się, że nasilenie nadzwyczajnych wydarzeń było tak częste, że wielu z robotników opuściło budowę w obawie przed zemstą duchów. Do dzisiaj zresztą wielu Tajów wierzy, że te wszystkie nadzwyczajne wydarzenia , to kara za umieszczenie lotniska na terenach cmentarza . W każdym razie, kiedy lotnisko zostało otwarte w 2006 roku oficjalną uroczystość poprzedziły egzorcyzmy z udziałem 99 mnichów.

Mimo tego jeden z terminali nadal nawiedza duch Poo Ming, który pojawił się ”podobno” przed mnichami w czasie rytualnych modlitw. Udało mu się wejść w ciało jednego z bagażowych, który powiedział, że chętnie zajmie się terenami po starym cmentarzu. „Podobno`” widać go czasami, ubrany jest zazwyczaj na niebiesko i podpiera się laską. „Podobno” ma niebieską twarz. Więc musi być duchem.

Ale to nie jest jedyny dowód, że Suvarnabhumi jest nawiedzone. Bo na jednym z parkingów ktoś przed laty pozostawił Hondę i nigdy do auta nie wrócił. Teraz samochód jest pokryty grubą warstwą kurzu, a pracownicy i pasażerowie składają na nim kwiaty i inne ofiary. I znów „podobno” właściciel auta zginął w wypadku, ale jego duch pozostał w zaparkowanym samochodzie i nie chce go opuścić.

Te wydarzenie spowodowały, że powstała specjalna strona internetowa lotniska, na której wymieniane są uwagi o nadzwyczajnych incydentach. Nie brakuje tam wpisów o pojawiających się rozmytych figurach, które w rzeczywistości są odbiciami w szklanych szybach. Ale składanie ofiar na Hondzie nikt nie krytykuje.

Piękna pani straszy w toaletach

Na lotnisku Daniel K Inouye International Airport (HNL) w Honolulu na Hawajach „podobno” jakiś mężczyzna pożegnał się z narzeczoną, obiecał wrócić na ślub i nie wrócił. To dlatego postać nieszczęsnej narzeczonej pojawia się tam od czasu do czasu. Kiedy częstotliwość pojawiania się biedaczki ze złamanym sercem znacznie się zwiększyła, władze lotniska wynajęły policjanta Raya Duropana, który miał za zadanie wyjaśnienie tych nadzwyczajnych objawień. Duropan pracował na tym dwa lata na początku lat 90 i w tym czasie zebrał mnóstwo opowieści o pięknej blondynce, która najczęściej pojawiała się przy wyjściu z samolotu wpatrzona, czy wśród wysiadających pasażerów nie pojawi się jej ukochany.

Zaangażowanie w wykonanie powierzonego zadania doszło do momentu, kiedy policjant rzeczywiście sam uwierzył, że piękna pani czasami pojawia się na lotnisku. I wierzy nie tylko on. Bo i lotniskowi sprzątacze opowiadali o opadających z hałasem deskach w toaletach, rozwijającym się samodzielnie papierze toaletowym, zdarza się również, ę woda w toaletach spuszcza się sama. Może to rzeczywiście duch chce pomagać sprzątaczom ?

Na duchach można zarobić

Międzynarodowe lotnisko w Denver (DEN) w stanie Kolorado, w Stanach Zjednoczonych otwarte zostało w 1995 roku, a rozłożone na powierzchni 135 km kwadratowych jest jednym z największych portów lotniczych w USA.

I praktycznie od czasu jego otwarcia zaczęły się pojawiać historie o podziemnych korytarzach, o bunkrze a nawet o powiązaniach z nazistami. Zarządzający lotniskiem postanowili z tych opowieści zrobić użytek marketingowy i od roku 2017 urządzają tam wystawy, które mają udowodnić, że rzeczywiście dzieje się tam naprawdę coś nadzwyczajnego.

Jest tam także zakopana w roku 1994 kapsuła czasu, która może zostać wydobyta nie wcześniej, niż w 2094 roky. To oczywiście nie jest nic nadzwyczajnego, bo można kapsułę zakopać i wykopać, ale jak w takim razie wytłumaczyć wypadek, jaki zdarzył się na lotnisku, kiedy głowa czerwonookiego mustanga odłamała się podczas oficjalnej uroczystości, a spadając uderzyła rzeźbiarza Luisa Jimeneza ? A zwłaszcza to, że jedyny z ostrych odłamków uderzył artystę w tętnicę udową, przerwał ją i Jimenez wykrwawił się na śmierć, zanim pojawiła się pomoc?

W każdym razie Denver uważa, że takie historie tylko zwiększają zainteresowanie, a lotnisko szczyci się nimi, zwłaszcza o tej porze roku — przed i podczas Halloween.

Dzieci na pasach startowych

Najmłodszym lotniskiem z „nawiedzoną” przeszłością jest pakistańskie Islamabad International Airport (ISB)

Nie ma długiej historii, bo otwarte zostało dopiero w 2018 roku. Ale już murarze, którzy je budowali skarżyli się na niewyjaśnione uciski w piersiach i duszności. Potem okazało się, że podobne objawy mają funkcjonariusze ochrony lotniska, którym zdarzały się nawet omdlenia. Uznano to wówczas, jako wydarzenia paranormalne.

A za jeszcze bardziej niepokojące uznano to, że piloci startujący z ISB widzieli dzieci grające w krykieta na pasach startowych. Oczywiście żadnych dzieci tam nigdy nie było. Dlaczego w taki razie piloci dzieci widzieli ?

Oczywiście na wielu azjatyckich lotniskach, zwłaszcza na tych mniejszych, w interiorze, pod dachami widać latające, bądź śpiące nietoperze. Wiadomo, że nadzwyczaj aktywne są one w Halloween. Więc w sytuacji, kiedy Tajlandia otwiera się dla turystów już 1 listopada, a wkrótce po niej Indonezja i Malezja, to tym nietoperzom chyba warto się dobrze przyjrzeć.