Reklama

Premiera "Baby-Dziwo" w Teatrze Nowym w Poznaniu

Tragifarsa Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej będzie mieć swoją premierę w piątkowy wieczór na Scenie Nowej Teatru Nowego w Poznaniu.

Publikacja: 25.05.2018 08:00

Premiera "Baby-Dziwo" w Teatrze Nowym w Poznaniu

Foto: materiały prasowe, Wiktor Napierała

Piotr Kruszczyński, dyrektor teatru, zauważa, że napisany tuż przed wojną tekst, w stolicy Wielkopolski nie gościł na scenie przez blisko 40 lat. Po raz ostatni, w 1980 r. w Teatrze Polskim wystawił go Celestyn Skołuda, a w główną postać Validy Vrany  wcieliła się wtedy Krystyna Feldman.  Dyrektor Kruszczyński utrzymuje, że nowa sztuka bardzo dobrze się wpisuje w trwający w Teatrze Nowym "Sezon na Polskę". Wyjaśnia też, że piątkowa premiera jest pokłosiem i nagrodą w pierwszej edycji nowatorskiego konkursu "Dialogujące Eksplikacje". Rywalizacja ta odbyła się już niemal półtora roku temu i miała przypomnieć dramaty, które kiedyś traktowane były jako kanon sztuk scen polskich, a później, z nieznanych powodów, zostały zarzucone.

W czytaniach performatywnych zaproponowano trzy utwory z okresu modernizmu. Zwyciężyła "Baba-Dziwo" Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej w reżyserii Marii Kwiecień. Prezentację tę doceniono za "świeżość interpretacji klasycznego tekstu literackiego oraz sprawny dialog z problemami współczesności". Piotr Kruszczyński zastrzega, że z realizacją nagrody musiano się wstrzymać. 

- Reżyser, pani Maria Kwiecień, zgodnie z treścią utworu postanowiła być nie tylko artystką, ale i matką i w ten sposób łącząc skonfliktowane w tej sztuce nurty... 

Tu wywód dyrektora zaprzeczeniem przerwała reżyser: - Absolutnie się z tym nie zgadzam - powiedziała. - Tego konfliktu u mnie nie ma. Macierzyństwo uczyniło ze mnie tylko lepszą artystkę. Chciałabym tak tworzyć, jak rodziłam. Tak pracować, jak chodziłam w ciąży - dowodziła.

Absolwentka Wydziału Reżyserii krakowskiej PWST nie chce przed premierą zdradzać szczegółów swojej inscenizacji. Nie podaje, w jakiej jest ona formule. Czy to nadal jest tragifarsa, jak chciała Pawlikowska- Jasnorzewska, czy być może tragedia albo horror?

Reklama
Reklama

- Nie musiałam nawiązywać do współczesności – mówiła reżyserka. - Tekst to robi dostatecznie silnie. Jego współczesność sama przemawia. W dodatku jest tym mocniejsza im ja mniej przykładam do tego ręki - mówiła reżyserka. Nadmieniła, że w interpretacji sztuki, punktem wyjścia, było zastąpienie kolektywem artystycznym sportretowanej przez Pawlikowską-Jasnorzewską rodziny protagonistów, ich przyjaciół i sąsiadów.

- Uznałam, że jeśli robimy spektakl o wzajemnych zależnościach pomiędzy władzą a obywatelami, to kiedy ci obywatele będą artystami, pewna problematyka wybrzmi z podwójną mocą. Kwestia odpowiedzialności za to, co się dzieje z krajem też nabierze większej siły - tłumaczyła.

W napisanych przez autorkę dramatu 21 rolach zobaczymy pięć aktorek: Dorotę Abbe, Gabrielę Frycz, Karolinę Głąb, Oliwię Nazimek i Agnieszkę Różańską oraz czterech aktorów: Ildefonsa Stachowiaka, Łukasza Schmidta, Mariusz Puchalskiego i Janusza Andrzejewskiego. Kto odtwarzać będzie jaką postać? Tego Maria Kwiecień nie ujawnia.

Teatr
„Albo jesteś pod Putinem, albo z nim walczysz”. Rosyjski reżyser Iwan Wyrypajew dla „Rzeczpospolitej”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Teatr
Spektakl na czwartą rocznicę agresji Rosji na Ukrainę
Teatr
Komisja programu Teatr Ministerstwa Kultury poszła drogą wykluczeń. Niszowi eksperci sabotują festiwale
Teatr
Rzeź kilku czołowych festiwali w Instytucie Teatralnym
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama