Reklama

Szklane domy znowu tylko dla najbogatszych

"Kto zabił Alonę Iwanownę?" Michała Kmiecika w stołecznym Dramatycznym kpi z konformizmu i wzywa do buntu

Publikacja: 26.02.2012 18:06

Szklane domy znowu tylko dla najbogatszych

Foto: Fotorzepa, Rafał Guz rg Rafał Guz

W II RP iluzję sprawiedliwej Polski pożegnał w "Przedwiośniu" Żeromski. To, że III RP zaspokaja tylko potrzeby bogatych, których stać na apartamentowce – konkluduje młody reżyser.

Błyskotliwy, utalentowany, choć i chwilami wtórny, chce prześcignąć w krytyce polskiego kapitalizmu Demirskiego i Strzępkę. Jego postaci i aktorzy też zerwali się z łańcucha tradycyjnego teatru. Wylewają z siebie potoki monologów wprost do widowni, mówiąc o najważniejszych sprawach z wisielczym humorem. Jednak autorzy "W imieniu Jakuba S.", cytowanego zresztą w spektaklu, krytykują obecny system z perspektywy wykluczonych. Kmiecik, pierwszy ważny reżyser urodzony po 1989 r., chce zniszczyć "medialno-polityczno-religijny cyrk", w którym żyjemy, bo kłamią wszyscy. A kto mówi prawdę – ten się ośmiesza.

Kanwą spektaklu jest śmierć Jolanty Brzeskiej. Walczyła o prawa lokatorów, jej ciało znaleziono w Lesie Kabackim. Reżyser dopisał do sprawy paradoksalną pointę. Zapożyczona ze "Zbrodni i kary" tytułowa postać oferuje siekierę i prosi, by zamordować ją dla wielkiej sprawy. Zabić chce deweloper. Jednak dla kasy, bo forsa jest najważniejsza w naszych bezideowych czasach. To tylko jeden z tematów, które przelatują przez scenę wraz z aktorami Dramatycznego. Wygłaszają kwestie o kondycji teatrów, protestują przeciw likwidacji baru mlecznego. Grają gwiazdy medialnych skandali: reżysera Larsa von Triera i mordercę Andersa Breivika.

Kmiecik sportretował chaos świata, którym rządzi news. Analizuje przyczyny mętliku, jaki mają w głowie młodzi ludzie. Wychowani w czasach, kiedy z oczekiwania na śmierć papieża zrobiono medialny show, buntując się – zadają idiotyczne pytania, dlaczego nie wystawiono kamer przed domem Amy Winehouse, "która przecież więcej zrobiła dla świata".

Obserwujemy ludzi o pomieszanym systemie wartości. Von Trier (Dariusz Niebudek) celebruje swoje rzekome żydostwo, by chwilę potem współczuć Hitlerowi i śpiewać z Breivikiem skinheadowski hit "Jutrzejszy dzień będzie nasz". Natalia Kalita tańczy przy remiksie "Warszawianki 1905", bo socjalizm znów jest sexy.

Reklama
Reklama

Kiedy bohaterka Doroty Masłowskiej myliła obozy koncentracyjne z kondycyjnymi, dostawaliśmy sygnał o historycznym analfabetyzmie nastolatków. Gdy jednak Kmiecik tłumaczy, czym była katorga Dostojewskiego, przez pryzmat ciężkiej pracy i głodowych zarobków, wiemy, że młodzi odrzucają przeszłość – Dmowskiego i Piłsudskiego na równi z celebrytami, bo boją się o przyszłość. Ich "płynność finansowa" polega na tym, że pieniądze biorą od rodziców. Aktor cieszy się z etatu, bo ma dostęp do bufetu i darmowej toalety. Etos pracy został zniszczony.

Kmiecik buntuje się jak Cezary Baryka i krytykuje harówkę za grosze. Wpuścił na scenę wujaszka Wanię. Bohater Czechowa dwa razy strzelał do bogatego darmozjada Sieriebriakowa. Nieskutecznie. W Dramatycznym zabija wszystkich nieudaczników, którzy tylko narzekają. Krzyczy, że każdy ma taką melancholię, na jaką zasłużył.

Teatr
„Albo jesteś pod Putinem, albo z nim walczysz”. Rosyjski reżyser Iwan Wyrypajew dla „Rzeczpospolitej”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Teatr
Spektakl na czwartą rocznicę agresji Rosji na Ukrainę
Teatr
Komisja programu Teatr Ministerstwa Kultury poszła drogą wykluczeń. Niszowi eksperci sabotują festiwale
Teatr
Rzeź kilku czołowych festiwali w Instytucie Teatralnym
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama