Reklama

Dwa spotkania, miłość i siniaki

Piotr Kruszczyński - dyrektor Teatru Nowego w Poznaniu - utrzymuje, że w spektaklu „Sophie” Michała Pabiana, którego premiera odbędzie się w piątek, może szokować sposób, w jaki młodzi ludzie podchodzą do miłości. I dodaje, że jest to eksperyment sceniczny nie tylko w treści, ale również w metodzie prezentacji dramatu.

Publikacja: 06.02.2015 07:00

fot. Kamila Michalak

fot. Kamila Michalak

Foto: materiały prasowe

– Chyba po raz pierwszy – mówi dyrektor Kruszczyński – na Trzeciej Scenie poznańskiego teatru zaprezentowane zostanie przedstawienie, w którym  podstawową formą przekazu jest gra ciałem, a nie słowo.

Kanwą sztuki jest historia dwóch spotkań, tej samej, młodej dziewczyny z różnymi mężczyznami.  Po pierwszej z randek rodzi się uczucie. Nie będzie ani banalne, ani też specjalnie udane czy szczęśliwe. W dodatku relacja ta zostanie wystawiona zostanie na próbę, bo  pojawi się ten trzeci.

W zapowiedziach spektaklu można przeczytać, że „Sophie”  opowiada o tym, że „za grubą warstwą pudru i pod przykładnym uśmiechem ukrywa się niekiedy przerażająca prawda o tym, jak łatwo przekroczyć granicę między dobrą a złą miłością, między czułym gestem a brutalnym ciosem. Przemocy nie wolno pomijać milczeniem”.

Debiutująca jako reżyser na profesjonalnej scenie Kamila Michalak zaprzecza jednak,  by spektakl wpisywał się w polityczną dysputę związaną z ratyfikacją konwencji o przemocy w rodzinie. Wyjawia natomiast, że  powstanie dramatu związane jest ze sceną i to dwóch znaczeniach tego słowa.

Najpierw uczestniczący w warsztatach studenci Akademii Teatralnej w Warszawie mieli do zaaranżowania dwie sytuacje. Z pracy nad tymi scenami zaczął pączkować materiał na przedstawienie. Michał Pabian zbierał i zapisywał doświadczenia  w trakcie  prób.

Reklama
Reklama

O czym więc jest nowa premiera w Teatrze Nowym?  Kamila Michalak nie udziela jednoznacznej odpowiedzi na to postawione pytanie. Mówi, że nie chce widzowi nic narzucać. Zaznacza, że przedstawienie w znacznym stopniu oparte jest na improwizacji, tak jak grana na żywo muzyka Cezarego Kołodzieja. Za każdym razem inaczej przedstawiane jest to, co  pojawia się między bohaterami sztuki.

Reżyserka ujawnia natomiast, że blisko godzinny spektakl opowiada „o pewnych mechanizmach między kobietą, jej partnerem oraz osobą  trzecią, która pojawia się w ich otoczeniu”. Jej zdaniem, jest to rzecz o zaburzonych relacjach pomiędzy ludźmi, A opowiedziana przez troje aktorów (Martyna Zaremba, Mateusz Ławrynowicz i Andrzej Niemyt)  historia będzie zwierciadłem, w którym wielu z nas zobaczy siebie.

Teatr
Styczniowe premiery Teatru TV bez wyróżnień
Teatr
Piotr Domalewski po „Ministrantach” wraca do teatru dyskutować o polskich bohaterach
Teatr
Anna Dymna wróciła do Teatru TV. TVP VOD ma „Norymbergę" z Crowem na wyłączność
Teatr
„Europa” Warlikowskiego: a nie mówiłem, że jesteśmy mordercami i kanibalami?
Teatr
„Europa” Krzysztofa Warlikowskiego. Cielecka, Chyra, Ostaszewska o krwawych tajemnicach Europy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama