2022 w teatrze: rok politycznych ingerencji

Przełomowe spektakle i niszcząca polityka Zjednoczonej Prawicy w samorządach zdominowały życie polskich scen.

Publikacja: 28.12.2022 03:00

Musical „1989”. Wydarzenie roku przygotowane przez Teatr im. Słowackiego i Teatr Szekspirowski

Musical „1989”. Wydarzenie roku przygotowane przez Teatr im. Słowackiego i Teatr Szekspirowski

Foto: materiały prasowe

Już rok trwa polityczna gra wobec dyrektora Teatru im. Słowackiego w Krakowie Krzysztofa Głuchowskiego po premierze „Dziadów” Mai Kleczewskiej. Zaś od 17 lutego jest „odwoływany” przez małopolski urząd marszałkowski zdominowany przez Zjednoczoną Prawicę.

Farsa fars

Atak na teatr rozpoczął minister edukacji Przemysław Czarnek i krakowska kuratorka oświaty Barbara Nowak, potem zaś powołano się na naruszenie prawa zamówień publicznych, choć tego wątku nikt do dzisiaj nie podjął. Warto przypomnieć, że przed premierą „Dziadów” małopolski marszałek w urzędowej korespondencji wręcz piał z zachwytu nad kondycją teatru. W kryzysie, jaki wywołał, liczą się nie tylko utracone przez scenę pieniądze, ale także presja wywierana na ludzi teatru, płacona zdrowiem. To mobbingowy skandal.

Kolejna skandaliczna sytuacja ma miejsce w Teatrze im. Jaracza w Łodzi. Podlega on łódzkiemu urzędowi marszałkowskiemu, również zdominowanemu przez Zjednoczoną Prawicę. Rządzącym nie udało się przepchnąć w konkursie Michała Chorosińskiego, prywatnie męża posłanki PiS. Konkurs przegrał. Jednak po odejściu dyrektora Marcina Hycnara, który nie wytrzymał trudnej współpracy z urzędem, Chorosiński został mianowany na wicedyrektora do spraw artystycznych. To zapewni prawicy kontrolę repertuaru.

Zlekceważono protest zespołu artystycznego i list do ministra kultury, w którym podkreślono, że kandydatura Chorosińskiego jest „nie do zaakceptowania, bo zdecydowanie obniżą rangę sceny”. To już norma. Tam, gdzie prawica jest artystycznie bezradna, niszczy to, co ma szansę na niezależność.

Czytaj więcej

Polowanie na czarownice. PiS czyści teatry z opozycji

Podobnie można ocenić bezprecedensową decyzję wojewody mazowieckiego Konstantego Radziwiłła, który unieważnił stołeczny konkurs, w którym przeważającą większością głosów wybrano na dyrektorkę miejskiego Teatru Dramatycznego Monikę Strzępkę. Warto zwrócić uwagę na daty: Strzępka wygrała konkurds 12 stycznia i od tego czasu jej program był znany, zaś wojewoda podjął decyzję 25 listopada – tuż przed pierwszą premierą sezonu.

Odpowiedzią na farsę mogła być tylko farsa: Strzępka została mianowana konsultantką artystyczną. Sprawa wyjaśni się w kolejnych instancjach sądów administracyjnych i potrwa pewnie do późnej wiosny. Ktoś, kto pisał w imieniu wojewody jego decyzję zarzucił Strzępce, że szkalowała Polskę (tak określone zostało wspominanie o Jedwabnem). Padł też zarzut, że komisja konkursowa nie zastosowała się do założeń konkursu. Wojewoda nagłośnił jednak tylko część założeń, pomijając inne.

Do powyższych ingerencji trzeba dodać próbę zatrzymania spektaklu „Ale z naszymi umarłymi” Marcina Libera – w wyróżniającym się Teatrze im. Żeromskiego w Kielcach – pod absurdalnym zarzutem Mariusza Goska, posła Solidarnej Polski, że spektakl obraża pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej.

Sumując sprawy związane z polityką kulturalną w samorządach trzeba dodać, że antysamorządowa polityka rządu, kryzys, inflacja, wojna w Ukrainie nie tłumaczą wszystkich cięć finansowych dokonywanych przez opozycję. Warto przypatrzyć się budżetom tam, gdzie straciły teatry, a fundusze prezydentów zostały niezmienione lub powiększone, bo 2023 r. będzie przecież sezonem przedwyborczym. Dlatego finansowanie masowych imprez okazuje się ważniejsze niż wspieranie teatrów. Te decyzje można jeszcze zmienić. W Warszawie niepokoi polityka Biura Kultury. Oczywiście ma ono prawo wspierać i promować lewicowe projekty, jednak nie kosztem teatru środka i innych instytucji.

Artyści się nie poddają. Teatr im. Słowackiego w Krakowie z pomocą samorządu pomorskiego oraz Teatru Szekspirowskiego w Gdańsku wystawił „1989” – musical o pierwszej dekadzie Solidarności z librettem Marcina Napiórkowskiego, w reżyserii Katarzyny Szyngiery. To wydarzenie roku. Świetna rapowa muzyka Andrzeja „Webbera” Mikosza pomogła opowiedzieć na nowo losy rodzin Wałęsów, Frasyniuków, Kuroniów i innych, przypominając jak trzeba walczyć z władzą, która stosuje cenzurę i przemoc.

Miejcie dystans

Powiodła się pierwsza premiera w stołecznym Dramatycznym. „Rok spokoju i relaksu” Katarzyny Minkowskiej to nowoczesny teatr środka, który diagnozuje przyczyny rozpadu rodzin i alienacji dzieci. Feministki z Dramatycznego dołożyły do tego satyrę na polityczną poprawność i środowisko nowoczesnej sztuki, które przecież tworzą.

Bezprecendesowym wydarzeniem na skalę światową jest „Rohtko” Łukasza Twarkowskiego według tekstu Hanki Herbut. Koprodukcja Teatru Dailes w Rydze i Teatru im. Kochanowskiego w Opolu połączyła skalę gigantycznego widowiska opartego na mansjonach, muzyce i grze świateł z tematem wielkich pieniędzy w sztuce i pytaniem o jej prawdę, fałsz i niezależność.

Kameralny charakter ma „My Way” Katarzyny Jandy w Polonii. Aktorka uczciła swoją siedemdziesiątkę one man show, który jest autobiograficznym stand upem, opowiadającym o Polsce, karierze, bliskich artystach i ludziach, a także budowaniu i prowadzeniu dwóch scen.

Wśród wydarzeń roku jest „Imagine” Krystian Lupy. Ta produkcja Powszechnego z Łodzi i Warszawy nie wszystkim przypadła do gustu – zwłaszcza drugi, improwizowany akt. Jednak tylko Lupa ma odwagę pytać o to, co zniszczyliśmy z naszych marzeń i ideałów. Lupa, zwracając uwagę na utopię Lennona, piętnuje putinowską mentalność.

Wśród teatrów największe sukcesy odnosił Polski w Poznaniu, kierowany artystycznie przez Macieja Nowaka. Spektakl-instalacja Jakuba Skrzywanka „Śmierć Jana Pawła II” postawił pytanie, jak zmienia się nasz stosunek do ludzi Kościoła. „Ulisses” Joyce’a w iscenizacji Mai Kleczewskiej, który imponuje symultaniczną inscenizacją, wykpił wszystkich uczestników „polskiego piekła”, przypomniał o pokorze i wybaczeniu, która jest podstawą miłości. „Cudzoziemka” Katarzyny Minkowskiej opowiedziała o końcu rodziny opartej na emocjonalnym szantażu rodziców wobec dzieci.

Przewrotną inscenizację „Czego nie widać” zrealizował w sopockim Kameralnym Jan Klata. Zaproponował „farsę fars” wymierzoną w środowisko polskiego teatru, zgodnie z frazą Gogola „z samych siebie się śmiejecie”. Szkoda, że takiego dystansu do sobie nie prezentują politycy.

podsumowanie 2022 roku

Hity

 „1989”. Teatr im. Słowackiego z pomocą Teatru Szekspirowskiego przygotował rewelacyjny rapowy musical o pierwszej dekadzie Solidarności.

„Rohtko”. Megaprodukcja Łukasza Twarkowskiego to fascynująca opowieść o współczesnej sztuce, o prawdzie i fałszu, niezależności i komercji.

 „Mój rok relaksu i odpoczynku” Katarzyny Szyngiery mówi o problemach rodzin, alienacji młodych. To satyra na polityczną poprawność i hipokryzję sztuki.

Kity

Trwające od lutego odwoływanie Krzysztofa Głuchowskiego, dyrektora Teatru im. Słowackiego, to bezprecedensowy przykład mobbingu.

Decyzja wojewody Konstantego Radziwiłła o zawieszeniu dyrektorki Moniki Strzępki w 11 miesięcy po ogłoszeniu wyników konkursu oraz jej programu.

Urząd marszałkowski województwa łódzkiego pomimo przegranego konkursu i protestu zespołu powołał Michała Chorosińskiego na wicedyrektora Teatru im. Jaracza w Łodzi. 

Już rok trwa polityczna gra wobec dyrektora Teatru im. Słowackiego w Krakowie Krzysztofa Głuchowskiego po premierze „Dziadów” Mai Kleczewskiej. Zaś od 17 lutego jest „odwoływany” przez małopolski urząd marszałkowski zdominowany przez Zjednoczoną Prawicę.

Farsa fars

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Teatr
Ludzkie drapieżniki i empatyczne zwierzęta
Teatr
Możliwy przełom w sprawie Teatru im. Słowackiego
Teatr
Tradycja Teatru TV zobowiązuje
Teatr
Jacek Cieślak: Teatr TV dla młodszych widzów w internecie
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Teatr
Warszawski Teatr Capitol zaprasza w wakacje!