Wskutek wybuchu poszkodowane zostały dwie osoby, a jedna z nich zmarła w szpitalu w wyniku odniesionych ran. 

 "Mężczyzna podniósł jakiś przedmiot z ziemi, który eksplodował mu w ręku" – poinformował Sven-Erik Olsson ze sztokholmskiej policji. Prawdopodobnie był to granat. Po kilku godzinach mężczyzna zmarł w szpitalu. Drugiej rannej osobie nie grozi niebezpieczeństwo.

Policja twierdzi, że na razie nie ma przesłanek, by traktować wybuch jako zdarzenie o charakterze terrorystycznym.

O sytuacji poinformowała na Twitterze szwedzka telewizja SVT Nyheter

Wybuch był bardzo silny. Kobieta mieszkająca w pobliżu mówiła mediom, że w jej mieszkaniu zatrzęsły się okna i miała wrażenie, że cały dom się zawali.

Rannego mężczyznę i towarzyszącą mu kobietę, która odniosła lżejsze obrażenia odwieziono do szpitala.

Ze względów bezpieczeństwa zamknięto stację metra i pobliski plac. Zawieszono kursowanie pociągów. Policja nie traktuje jednak wydarzenia jako aktu terroru.

Południowa dzielnica Varby na obrzeżach stolicy Szwecji jest zaliczana przez policję do niebezpiecznych. Często dochodzi tam do aktów przemocy, odnotowuje się również otwarty handel narkotykami.