Pieniądze zostaną wykorzystane do pokrycia kosztów procedury starania się o azyl, z kolei telefony zostaną sprawdzone pod kątem tego czy ich wcześniejsze logowania pokrywają się z informacją przekazaną przez imigrantów na temat tego, jaką drogą dotarli do Austrii.

Jeśli okaże się, że uchodźca wcześniej znajdował się na terytorium innego kraju europejskiego, w którym mógł starać się o azyl, wówczas może zostać do niego odesłany.

Szef MSW Herbert Kickl z Partii Wolności (FPO) wyjaśnił, że jego celem jest prawo, które "zakończy nadużywanie" systemu przyznawania azylu w Austrii.

W najbliższych tygodniach nad nowymi przepisami ma głosować parlament.

Od 2015 roku w Austrii złożono ponad 150 tys. wniosków o azyl.

Nowe przepisy wydłużają też czas, po którym uchodźcy mogą starać się o obywatelstwo Austrii - dotychczas było to możliwe po sześciu latach pobytu w kraju, po wejściu w życie nowego prawa czas ten zostanie wydłużony do 10 lat.

Nowe regulacje pozwolą też na przyspieszenie deportacji uchodźców skazanych za popełnienie przestępstwa.

Broniąca praw człowieka organizacja SOS Mitmensch oskarża rząd o to, że nowe przepisy jeszcze bardziej utrudnią integrację imigrantów ze społeczeństwem, a konfiskowanie telefonów komórkowych uważa za "poważne naruszenie prawa do prywatności'.