List Luiza Inacio Luli da Silvy odczytano przed więzieniem w Kurytybie, gdzie były działacz związkowy i dwukrotny prezydent kraju odsiaduje 12-letni wyrok za korupcję.

„Człowiek może być niesłusznie wtrącony do więzienia, ale jego idee – nie. Są nas miliony Lulów i od dziś Fernando Haddad będzie Lulą dla milionów Brazylijczyków" – napisał przywódca Partii Pracujących (PT), wskazując na byłego burmistrza Sao Paulo, który zamiast niego będzie kandydował w wyborach 7 października.

Lula, który był kluczowym graczem w brazylijskiej polityce od przywrócenia demokracji w 1985 r., mógł w pierwszej turze liczyć nawet na 37 proc. poparcia. Wielu wyborców nie zapomniało, że w czasie dziesięciu lat na czele państwa zdołał dwukrotnie zmniejszyć liczbę osób żyjących poniżej progu ubóstwa.

Ale Haddad nie jest tak rozpoznawalny jak Lula, w szczególności w północno-wschodniej, ubogiej części kraju, tradycyjnego matecznika PT. Co prawda poparcie dla niego skoczyło ostatnio z 4 do 8 proc., ale to i tak mniej niż wynik innego polityka lewicy Ciro Gomesa (11 proc.), kandydatki partii ekologicznych Mariny Silvy (9 proc.) czy liberała i ulubieńca biznesu, również byłego burmistrza Sao Paulo Geraldo Alckmina (9 proc.).

Przede wszystkim jednak Haddad pozostaje daleko w tyle za Jairem Bolsonaro (26 proc.), byłym spadochroniarzem i zwolennikiem siłowego rozprawienia się z przestępczością i gangami narkotykowymi, który wielokrotnie wyrażał podziw dla junty wojskowej rządzącej krajem przeszło trzy dekady temu. Po ubiegłotygodniowym, niemal śmiertelnym ataku nożownika, w którym Bolsonaro stracił 40 proc. krwi, we wtorek lekarze w Sao Paulo powiedzieli, że pacjent będzie musiał przejść kolejne poważne operacje chirurgiczne. Wykluczyli także, aby mógł wziąć udział w kampanii wyborczej. Ale mimo to poparcie dla ultrakonserwatywnego polityka, nazywanego nieraz „latynoskim Trumpem", wyraźnie rośnie.

Nie do przewidzenia jest natomiast wynik drugiej tury. Instytuty badania opinii publicznej wskazują, że przejdzie do niej na pewno Bolsonaro. Ale w ostatecznym starciu nie jest on pewny zwycięstwa z żadnym z kandydatów.

To wywołuje narastającego zaniepokojenie biznesu, tym bardziej że program gospodarczy byłego wojskowego pozostaje mglisty. W środę złoty był wymieniany za 1,18 brazylijskiego reala, o 26 proc. więcej niż rok wcześniej. Spadają także notowania giełdy w Sao Paulo.

Przyszłość polityczna Brazylii jest tym bardziej niepewna, że w ramach wielkiej operacji antykorupcyjnej „Lava Jato" („Pralka"), zainicjowanej przez zespół młodych prokuratorów z Kurytyby, o branie łapówek oskarżono blisko połowę członków parlamentu. Zanosi się więc na całkowitą wymianę elit politycznych w największym kraju Ameryki Południowej.

Mimo wyroku sądu niższej instancji, który zakazał Luli udziału w wyborach, starał się on możliwe długo oficjalnie podtrzymać swoją kandydaturę, licząc, że pomoże to desygnowanemu przez niego kandydatowi PT. Ostatecznie jednak zdecydował się nie czekać na wyrok w tej sprawie Sądu Najwyższego. Zmiana osoby na listach wyborczych tuż przed terminem głosowania mogłaby zostać podważona przez komisję wyborczą.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już dziś, oglądaj relację z Gali wręczenia nagród na rp.pl

Dowiedz się więcej

Nowy prezydent mógłby ułaskawić Lulę, ale przeciwko temu ostatniemu toczy się jeszcze kilka innych postępowań o korupcję poza wyrokiem w sprawie mieszkania, jakie miał otrzymać od potentata budowlanego OAS w zamian za intratne zamówienia rządowe.