Przyszłość wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej pozostaje niepewna. Wszystkie możliwości: od twardego brexitu po kolejne referendum są możliwe. 15 stycznia parlamentarzyści zagłosują w sprawie umowy, którą premier Theresa May zawarła z Brukselą. Z wielu stron pada ostrzeżenie, że dokument zostanie odrzucony.
Brytyjska premiera wielokrotnie podkreślała, że nie bierze pod uwagę możliwości przeprowadzenia drugiego referendum w tej sprawie.
Czytaj także:
Madryt z władzą nad Gibraltarem? "Pomysł martwy jak ptak dodo"
Ważna porażka May w parlamencie. "Twardy" brexit utrudniony
Jeśli porozumienie z Brukselą zostanie przegłosowane w przyszłym tygodniu, ministrowie muszą we wniosku parlamentarnym poinformować o swoich dalszych planach. Działacze proeuropejscy uważają, że we wniosku powinna znaleźć się informacja o rozpisaniu kolejnego referendum.
"Nikt nie wystąpił z propozycją, która w obecnych okolicznościach mogłaby zapewnić większość. Rzeczywistość jest taka, że to się nie pojawiło. Wierzymy, że jedyną wiarygodną drogą jest przekazanie decyzji obywatelom" - przekazano.
Odwołanie brexitu oznaczałoby jeden z najbardziej niezwykłych zwrotów we współczesnej historii Wielkiej Brytanii, jednak szansa na przeprowadzenie kolejnego głosowania są niskie. Obie główne partie zobowiązały się do opuszczenia UE zgodnie z referendum w 2016 roku.
Dodatkowo drugie referendum oznaczałoby przedłużenie terminu wyjścia z Unii Europejskiej, a to wymagałoby zgody szefów państw i rządów UE w Radzie Europejskiej.
Zdaniem proeuropejskich działaczy, prośba o przedłużenie negocjacji ze względu na kolejne referendum, spotkałoby się prawdopodobnie ze zgodą ze strony innych państw UE.