Komentarz Warren miał związek z jej wcześniejszymi wypowiedziami na temat reparacji, jakie USA powinny wypłacić Afroamerykanom, potomkom amerykańskich niewolników.

- Ameryka ma wstrętną historię rasizmu - powiedziała Warren w New Hampshire, cytowana przez "The Boston Globe". - Musimy zmierzyć się z nią z podniesionymi głowami. I musimy rozmawiać o właściwym sposobie odniesienia się do tego i doprowadzenia do zmian - dodała.

Warren wyjaśniła następnie w oświadczeniu, że "rdzenni Amerykanie mają swoje unikalne interesy, priorytety i historię i nie powinni być traktowani jako jedna całość".

"W pełni popieram, aby rząd federalny robił znacznie więcej, by wywiązać się z dotychczasowych zobowiązań", a także "podjąć dyskusję na temat historycznych niesprawiedliwości wobec rdzennej ludności" - napisała Warren.

Senator dodała, że "indiańskie plemiona powinny mieć miejsce przy stole, przy którym zapadną decyzję wpływające na dobrostan ich członków i wspólnot".

Warren przez lata przedstawiała się jako przedstawicielka rdzennej ludności USA, z czego kpił m.in. prezydent Donald Trump nazywając ją "Pocahontas". W 2018 roku Warren poddała się testowi DNA, który miał wykazać jej indiańskie korzenie. Test wykazał jednak, że ostatni indiański przodek w rodzinie Warren żył nawet 10 pokoleń temu, co ściągnęło na nią krytykę rdzennych Amerykanów zarzucających jej, że szkodzi ich interesom odwołując się do swoich indiańskich korzeni.

W lutym Warren miała przeprosić plemię Czirokezów i zapewnić, że nie jest jego członkiem, tak jak nie jest członkiem żadnego innego plemienia Indian w USA.