Celem ataku - jak wynika z oświadczenia amerykańskiej armii - miał być obiekt medyczny znajdujący się w pobliżu bazy.
AP, powołując się na świadka twierdzi, że szpital znajdujący się w pobliżu ogrodzenia bazy stanął w ogniu.
Dr Sangin, lokalny lekarz, w rozmowie z AP stwierdził, że w wyniku eksplozji dwie osoby zostały ranne. Nie podał jednak ich narodowości.
Żaden z żołnierzy koalicji USA i ich sojuszników w Afganistanie nie zginął w wyniku eksplozji. Baza jest bezpieczna - zapewnia w komunikacie amerykańska armia.
Gen. Mahfooz Walizada, komendant policji z prowincji Parwan, gdzie doszło do ataku twierdzi, że w wyniku eksplozji zniszczonych zostało kilka domów.
Zdaniem gen. Walizady jest bardzo prawdopodobne, że - ze względu na siłę eksplozji - atak pociągnął za sobą ofiary.
Obecnie w Afganistanie stacjonuje ok. 13000 żołnierzy USA.
Od początku konfliktu w Afganistanie w 2001 roku w kraju tym zginęło ok. 2400 Amerykanów.