Władze miasta podjęły decyzję o budowie nowego szpitala, choć pierwsza taka placówka, montowana z prefabrykatów i przeznaczona dla tysiąca chorych, została ukończona trzy dni temu – 3 lutego. Drugi szpital, liczący 1300 łóżek, też będzie przeznaczony wyłącznie dla pacjentów zarażonych koronawirusem.

Zarażenia głównie w rodzinach

W Chinach stwierdzono dotychczas około pół tysiąca ofiar śmiertelnych, a zarażonych jest już prawie 25 tysięcy osób. Chińska Narodowa Komisja Zdrowia poinformowała, że w ciągu ostatniej doby odnotowano kolejnych 65 śmiertelnych przypadków spowodowanych zakażeniem koronawirusem, a liczba nowych zarażeń wzrosła prawie do 4 tysięcy.

Na świecie obecność wirusa stwierdzono w 24 państwach. Poza Chinami liczba zarażeń nie rośnie w tak gwałtownym tempie. Wirus z Azji (stwierdzono go w Tajlandii, Wietnamie, Singapurze, Japonii, Korei Południowej, Tajwanie, Nepalu, Malezji, Indiach) dotarł do Europy, potwierdzono zachorowania we Francji (6), Niemczech (5), Włoszech (2), Finlandii (1), a także w Ameryce Północnej i Australii. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała, że koronawirus 2019-nCoV ma potencjał pandemiczny i stanowi zagrożenie dla zdrowia publicznego na świecie.

Koronawirus przenosi się z człowieka na człowieka, a źródło infekcji nie jest znane, dlatego przyjmuje się, że może być aktywne, co oznacza, że liczba chorych będzie się zwiększać.

– WHO ocenia, że jeszcze za wcześnie, by w związku z pojawieniem się koronawirusa uznać sytuację międzynarodową za nadzwyczajną, ale może się to okazać konieczne. Wiemy, że w Chinach dochodzi do przenoszenia się wirusa między ludźmi, ale na razie wygląda na to, że zarażenia ograniczają się głównie do rodzin i pracowników służby zdrowia opiekujących się chorymi – powiedział dyrektor generalny WHO Tedros Ghebreyesus.

Władze Chin, które początkowo usiłowały ukrywać, a potem bagatelizować problem, zmieniły swoje stanowisko. Prezydent Chin Xi Jinping przyznał, że sytuacja w kraju jest poważna, a epidemia rozwija się coraz szybciej. Rząd podjął decyzję o wstrzymaniu ruchu autokarów na trasach łączących prowincje kraju. Nie wiadomo, kiedy transport autobusowy zostanie przywrócony. Zdecydowały również o zawieszeniu zorganizowanych podróży turystycznych, zagranicznych i krajowych.

Polska: testy w gotowości

30 osób, które w niedzielę wróciły z Wuhan do Polski, umieszczono w Wojskowym Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu i dokładnie przebadano. We wtorek wiceminister zdrowia Waldemar Kraska poinformował, że u nikogo z tej grupy nie stwierdzono koronawirusa, co oznacza, że nikt spośród tych osób nie jest jego nosicielem. Jednak dla pewności pod koniec tygodnia wszyscy zostaną ponownie przebadani.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

– Wszystkie polskie służby są w pełnej gotowości. Nie możemy wykluczyć, a nawet jest to prawdopodobne, że w którymś momencie także w Polsce ten nowy patogen się pojawi. Ale jesteśmy przygotowani na każdą ewentualność – oświadczył Waldemar Kraska.

Testy, jakimi dysponuje Państwowy Zakład Higieny Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, są bardzo czułe i pozwalają na szybkie wykrywanie koronawirusa. 14-dniowy okres wylęgania się wirusa od zakażenia do chwili pojawienia się objawów wymaga jednak czujności, zwłaszcza że można ponowić testy nie wcześniej niż po 48 godzinach od wykonania pierwszego badania.

W Polsce dotychczas zostały przebadane 42 próbki od pacjentów, którzy mieli podejrzenie zakażenia tym wirusem. Dla porównania od 21 stycznia w Stanach Zjednoczonych przebadano 178 próbek.

Uwięzieni na statku

Epidemia zaczyna przybierać dramatyczne rozmiary. W Jokohamie objęto przymusową kwarantanną 2666 pasażerów i 1045 członków załogi luksusowego wycieczkowca Diamond Princess. Władze portu podjęły taką decyzję, po otrzymaniu informacji, że 80-letni pasażer statku, który zszedł wcześniej na ląd w Hongkongu, ma zdiagnozowaną infekcję koronawirusem 2019-nCoV. U kolejnych ośmiorga pasażerów wystąpiły podobne objawy chorobowe.

Podobną decyzją o kwarantannie został objęty liniowiec z Hongkongu, którego kapitan we wtorek otrzymał odmowę wejścia do portu Kaosiung na Tajwanie. Niepokój budzi fakt, że dzień wcześniej statek zawinął do portu Keelung na północy wyspy.

90 proc. osób znajdujących się na pokładzie tego statku to turyści z Hongkongu, a pozostali to cudzoziemcy. Wśród pasażerów nie ma nikogo z Chin kontynentalnych.

Tymczasem w Hongkongu zaczyna się odczuwać panikę. Wielu pracowników szpitali publicznych podjęło strajk mający na celu wymuszenie całkowitego zamknięcia granicy z Chinami kontynentalnymi, by chronić region przed epidemią. Pod ich naciskiem władze regionu zamknęły już większość przejść granicznych, ale odmawiają wprowadzenia całkowitego zakazu podróży przez granicę. W mieście zaczyna brakować maseczek ochronnych, które według zaleceń lokalnych służb medycznych należy nosić, by zmniejszyć ryzyko zakażenia.

Chwile grozy przeżyli także pasażerowie na wycieczkowcu „Costa Smeralda", który został zatrzymany w porcie Civitavecchia we Włoszech. Z powodu podejrzenia choroby z Wuhan u pary chińskich pasażerów, uwięzionych zostało około 6 tysięcy osób – nikt nie mógł zejść na ląd, dopóki nie otrzymano wyników badań z rzymskiego szpitala zakaźnego. Szczęśliwie wirusa nie wykryto.

Zagrożenie w samolocie

Polskie Linie Lotnicze LOT, podobnie jak British Airways, Lufthansa i United Airlines, zawiesiły bezterminowo połączenia do Chin. Niektóre porty lotnicze na świecie wdrożyły także procedury bezpieczeństwa – zainstalowano specjalne skanery, które mierzą temperaturę ciała pasażerów przekraczających granicę kraju. Podobne testy przechodzą wszystkie osoby wylatujące z Pekinu. Europejskie porty lotnicze na razie nie zdecydowały się na wprowadzenie takich procedur.

Odpowiedzialność za wykrycie niepokojących objawów u osób wkraczających na pokład samolotu spoczywa także na załodze, która przeprowadza wstępną weryfikację stanu zdrowia pasażerów. Takie procedury obowiązują także na warszawskim lotnisku.

Najwyższa Izba Kontroli zapowiedziała kontrolę polskich służb sanitarnych i epidemiologicznych pod kątem zagrożenia Polski epidemią koronawirusem 2019-nCoV. W warszawskim porcie lotniczym im. F. Chopina działa całodobowe ambulatorium, do którego trafiają wszystkie osoby, u których załoga samolotu lub personel lotniska zauważy jakiekolwiek podejrzane objawy mogące wskazywać na groźną infekcję.

Wątpliwa zabawa

Epidemia koronawirusem 2019-nCoV wzbudza różne, czasami dziwne reakcje społeczne. W ostatnich dniach rekordy popularności bije aplikacja mobilna, symulująca rozwój epidemii patogenu. Już 24 stycznia cyfrowa rp.pl informowała: „Plaga – bo tak brzmi jej nazwa (z ang. „Plague Inc.") – znalazła się na szczycie listy pobrań dla systemu iOS (...) Zasady »zabawy« są dość kontrowersyjne. Gracz ma możliwość wyboru patogenów, tworzenia wirusów i ich mutacji, a także opracowywania sposobów na jak najbardziej skuteczne zarażenie i zlikwidowanie jak największej populacji na Ziemi. „Plaga już może aspirować do miana jednej z najpopularniejszych płatnych gier mobilnych w historii".