Minister spraw wewnętrznych Eduardo Ano wezwał społeczeństwo do zgłaszania przypadków w swoich dzielnicach. Ostrzegł, że każdemu zakażonemu, który odmówi współpracy z władzami, grozi kara więzienia.
Bardziej rygorystyczne podejście jest reakcją na nowy skok liczby zakażeń i zgonów. Odnotowane przypadki potroiły się od czasu ponownego otwarcia kraju.
- Nie chcemy, aby pacjenci z dodatnim wynikiem przebywali w domu w (samo)kwarantannie, zwłaszcza jeśli ich domy nie są odpowiednio dostosowane - powiedział Ano.
- Będziemy chodzić od domu do domu i przeniesiemy osoby z dodatnimi wynikami do naszej izolatki - dodał.
Tłumacząc decyzję władz, minister przytoczył ustawę z 2019 r. o zgłaszaniu i nadzorowaniu chorób. Podsekretarz spraw wewnętrznych Jonathan Malaya powiedział, że śledzenie osób z dodatnimi wynikami jest konieczne, ponieważ niektórzy z nich uciekli.
Działania policji prawdopodobnie zostaną skrytykowane przez organizacje działające na rzecz praw człowieka. Funkcjonariuszom na Filipinach zarzuca się bezkarność wobec biednych społeczności w ramach walki z handlarzami narkotyków.
Od początku epidemii na Filipinach odnotowano ponad 57 tysięcy przypadków. Zmarło ponad 1600 osób.