Na początku audiencji papież przeprosił zebranych, że nie zszedł do nich z marmurowego podwyższenia.
- Zostanę tutaj - powiedział. - Chciałbym zejść i przywitać każdego, ale musimy utrzymywać dystans - dodał, zwracając się do wiernych.
- Gdybym zszedł, ludzie natychmiast zebraliby się w grupy, a to sprzeczne ze środkami ostrożności, które musimy przedsiębrać w obliczu tej damy nazwanej COVID, która czyni nam tyle zła - mówił Franciszek.
Papież, większość towarzyszących mu duchownych i tłumaczy nie miała maseczek. Członkowie Gwardii Szwajcarskiej oraz fotoreporterzy mieli zasłonięte usta i nosy, biskupi i księża zdejmowali maseczki przed przywitaniem się z Franciszkiem.
Jak przypomina agencja Reutera, 20 października na międzyreligijnym spotkaniu w intencji pokoju w Rzymie papież po raz pierwszy pojawił się w przestrzeni publicznej w maseczce.
Z kolei kilka dni później na spotkaniu z premierem Hiszpanii i członkami jego delegacji w swej prywatnej bibliotece Franciszek był bez maseczki.
Członek watykańskiej komisji doradzającej papieżowi w sprawie społecznych skutków kryzysu przyznał, że w sprawie zasłaniania ust i nosa Franciszek jest niekonsekwentny. - Staramy się go przekonać i już prawie nam się udało - powiedział o. Augusto Zampini, cytowany przez Reutera.
W młodości lekarze po przebytej przez niego infekcji usunęli papieżowi Franciszkowi fragment płuca.