Urzędnik, którego nazwiska nie wymieniono, dotychczas zajmował się walką z epidemią koronawirusa w Daegu. 681 spośród 833 zachorowań wywołanych koronawirusem w Korei stwierdzono właśnie w tym mieście. Do przynależności do sekty przyznał się po tym, jak okazało się, iż jest nosicielem koronawirusa.

W związku z tym 50 współpracowników urzędnika z departamentu poddano kwarantannie w domach, w ramach środków prewencyjnych mających przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się koronawirusa.

Wcześniej również funkcjonariusz policji, który okazał się nosicielem koronawirusa, przyznał się do przynależności do sekty Shincheonji. Członkinią sekty okazała się także nauczycielka będąca nosicielką wirusa 2019-nCoV.

Członków sekty miała zarazić 61-letnia kobieta będąca tzw. superroznosicielką wirusa. Wyznawcy sekty wierzą, że jej założyciel, Lee Man-hee zabierze ze sobą 144 tysiące wyznawców do nieba w dniu Sądu Ostatecznego.

Burmistrz Seulu Park Won-soon oskarżył sektę o odegranie "kluczowej roli" w rozsiewaniu wirusa. Wszystkie świątynie sekty w Seulu zamknięto w związku z kwarantanną.

Sekta podkreśla, że współpracuje z władzami w walce z koronawirusem i apeluje do swoich 245 tysięcy wyznawców w kraju, aby zostawali w domach.