Dr Grzesiowski skomentował w ten sposób słowa prof. Andrzeja Horbana, który rano, w TVN24, zapowiedział wydanie nowego rozporządzenia przez ministra zdrowia ws. obowiązku zasłaniania nosa i ust w miejscach publicznych.

- Apeluję o to już od co najmniej kilku tygodni. Przyłbice nigdy nie powinny być dopuszczone (jako dopuszczalna zasłona nosa i ust - red.) - stwierdził epidemiolog.

Dr Grzesiowski przyznał, że obecny kształt rozporządzenia miał sens w marcu, gdy nie było dostępu do profesjonalnych maseczek.

- Od co najmniej pół roku nie mamy do czynienia z problemem z dostępem do maseczek, które rzeczywiście filtrują - dodał.

Dr Grzesiowski wyjaśnił, że "maseczki filtrujące powinny mieć albo oficjalne normy", albo być wykonane z materiału, który "rzeczywiście filtruje". - Bawełna takich właściwości nie posiada - dodał.

Jeśli chodzi o maseczki tekstylne to - jak mówił ekspert - powinny być one "przynajmniej trzywarstwowe", a jedna z warstw powinna być wykonana z materiału, który "rzeczywiście filtruje".

- Maseczka powinna mieć też określoną długość użytkowania - chirurgicznej można używać ok. 4 godzin bez przerwy, maseczki FFP2 - 8 godzin. Maseczki bawełniane, trzywarstwowe powinny być co 2 godziny wymieniane i prane - mówił również dr Grzesiowski.

Konieczność wydania nowego rozporządzenia dr Grzesiowski uzasadnił pojawieniem się w Polsce bardziej zakaźnego, brytyjskiego wariantu koronawirusa, który - jak mówił - "wywołuje co najmniej 10-20 proc. zakażeń w Polsce". - Maseczka w tym zakresie musi być bardziej profesjonalna, aby zatrzymać tego wirusa - stwierdził.