Trump w rozmowie z Raffenspergerem, do której doszło 2 stycznia, miał kilkukrotnie powtarzać, że Raffensperger może zmienić zatwierdzone już wcześniej wyniki wyborów prezydenckich w tym stanie. Sekretarz stanu zdecydowanie odrzucał taką możliwość.

- Chcę tylko znaleźć 11 780 głosów (...). Ponieważ wygrałem w tym stanie - mówił Trump.

Prokurator z hrabstwa Fulton, Fani Willis, która wszczęła śledztwo ws. próby wpłynięcia na wyniki wyborów w stanie nie wymienia bezpośrednio Trumpa w zawiadomieniu do władz stanowych ws. śledztwa, ale - jak pisze AP - były prezydent był ostro krytykowany za rozmowę z sekretarzem stanu Georgia z 2 stycznia.

Rzecznik Willis, Jeff DiSantis w rozmowie z AP tłumaczy, że nie może ona wskazać podejrzanych w prowadzonym przez siebie śledztwie, ale przyznał też, że rozmowa Trumpa z Raffenspergerem "jest częścią" śledztwa.

W liście do władz stanowych Willis podkreśla, że śledztwo nie obejmuje przedstawicieli władz stanowych.

Doradca Trumpa, Jason Miller stwierdził, że śledztwo jest motywowane politycznie i jest "najnowszą próbą Partii Demokratycznej, mającą na celu zdobycie punktów politycznych poprzez kontynuowanie polowania na czarownice, którego celem jest" Trump.

Po wyborach prezydenckich z 3 listopada 2020 roku, w których Trump przegrał z Joe Bidenem, były już prezydent USA wielokrotnie podważał wyniki wyborów twierdząc m.in. że do nieprawidłowości doszło w Georgii - uważanej za "republikański" stan - gdzie Biden wygrał z nim różnicą ok. 12 tysięcy głosów.