- Mamy telefony z całego województwa. Jeśli tylko jest miejsce przyjmujemy pacjentów np. z Sosnowca czy z innych części województwa śląskiego - dodał.
- Moja obawa dotyczy tego, że zasoby ludzkie zaczynają się wyczerpywać. Niektórzy z nas pracują w takich warunkach, w takim napięciu prawie rok. Każdy ma swoją wytrzymałość - mówił o stanie systemu ochrony zdrowia w Polsce.
- Mam obawy, czy jeśli ta sytuacja będzie dłużej trwała, to wszystkim starczy sił - dodał.
- Obecnie obserwujemy bardziej agresywny przebieg infekcji, młodsze osoby, które trafiają do nas z objawami ciężkiej niewydolności oddechowej - mówił lekarz.
- Karetki pogotowia, które stoją w korku przed SOR-em to moment krytyczny dla systemu. Nie jesteśmy w stanie udrożnić przyjmowania pacjentów na SOR - przyznał też dr Pakulski. Jak mówił nie chodzi nawet o liczbę dostępnych łóżek, ale o istniejącą instalacją tlenową niezbędną do terapii zakażonych koronawirusem.
- Nikt nie projektował tych instalacji tlenowych na takie obciążenia - podkreślił.
- Wydolność instalacji tlenowej, liczba gniazd instalacji tlenowej decydują o możliwościach leczenia chorych, o tym ilu pacjentów jesteśmy w stanie przyjąć - tłumaczył pulmonolog.
- Problem zaczyna się dla nas w sytuacji, gdy mamy do czynienia z gwałtownym załamaniem się stanu zdrowia pacjenta do tego stopnia, że jedyną opcją terapeutyczną jest leczenie na OIOM-ie z wykorzystaniem respiratora. Tych miejsc na oddziałach intensywnej terapii nie mamy wiele - nie chodzi o liczbę respiratorów, lecz liczbę miejsc na intensywnej terapii. To jest bardzo zaawansowana opieka, wymagająca zaangażowania wielu osób - wyjaśnił.