Naloty były reakcją na ataki z użyciem dronów przeprowadzane przez te milicje przeciwko personelowi amerykańskiemu i amerykańskiej infrastrukturze w Iraku - informuje Reuters.

W wydanym oświadczeniu amerykańska armia podała, że na cel wzięła "obiekty operacyjne i magazyny broni" w dwóch miejscach w Syrii i jednym miejscu w Iraku. Armia nie podaje czy w nalotach ktoś zginął albo został ranny - przedstawiciele amerykańskich władz twierdzą, że jest to obecnie ustalane.

Naloty przeprowadzono z użyciem myśliwców F-15 i F-16.

Prezydent Joe Biden po raz drugi, odkąd objął urząd prezydenta, nakazał przeprowadzenie nalotów przeciwko wspieranym przez Iran milicjom w regionie.

Poprzedni taki atak miał miejsce w lutym - wówczas Amerykanie zaatakowali cele w Syrii w odpowiedzi na ataki rakietowe wymierzone w Amerykanów w Iraku.

"Jak pokazują wieczorne naloty, prezydent Joe Biden stawia sprawę jasno - będzie działał, by chronić amerykański personel" - głosi oświadczenie wydane przez Pentagon.

Dwaj urzędnicy obecnej administracji USA, cytowani przez Reutersa twierdzą, że od kwietnia wspierane przez Iran milicje przeprowadziły co najmniej pięć ataków z użyciem dronów przeciwko infrastrukturze wykorzystywanej przez USA i siły koalicyjne w Iraku.

Do ataków doszło w czasie, gdy administracja Joe Bidena nie wyklucza powrotu USA do porozumienia nuklearnego z Iranem z 2015 roku (porozumienie to jednostronnie wypowiedział w 2018 roku Donald Trump, który następnie ponownie nałożył sankcje na Teheran).

Sam prezydent i Biały Dom nie komentują ostatnich ataków na irańskie milicje. W poniedziałek Biden spotka się w Białym Domu z ustępującym prezydentem Izraela Reuvenem Rivlinem, z którym ma rozmawiać m.in. o Iranie i staraniach USA o powrót do porozumienia nuklearnego z tym krajem.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ