Południowokoreańscy urzędnicy podkreślają, że Seul nie zaobserwował żadnych niezwykłych aktywności w Korei Północnej w ostatnich dniach, co przeczy pogłoskom o śmierci przywódcy kraju.

Pogłoski na temat stanu zdrowia Kim Dzong Una zaczęły pojawiać się po tym, jak przywódcy Korei Północnej zabrakło na uroczystych obchodach rocznicy urodzin założyciela państwa, dziadka obecnego przywódcy, Kim Ir Sena, 15 kwietnia (dzień ten jest w Korei Północnej świętem państwowym). Od 12 kwietnia Kim Dzong Un nie pojawiał się publicznie.

Serwis Daily NK zajmujący się Koreą Północną, prowadzony głównie przez uciekinierów z Północy, poinformował, że Kim Dzong Un przeszedł zabieg sercowo-naczyniowy w związku z pogarszającym się od sierpnia stanem zdrowia. CNN informował wówczas, że życie przywódcy Korei Północnej jest zagrożone.

Południowokoreańskie media spekulowały też, że Kim Dzong Un znalazł się w izolacji ze względu na ryzyko zakażenia koronawirusem.

W poniedziałek północnokoreańskie media państwowe ponownie nie zamieściły nowych zdjęć Kim Dzong Una ani nie poinformowały o miejscu jego pobytu.

W mediach Korei Północnej pojawiła się jednak informacja, że Kim Dzong Un wysłał podziękowania robotnikom zaangażowanym w budowę ośrodka turystycznego w Wonsan, gdzie - według mediów z Korei Południowej - przebywa obecnie Kim Dzong Un.

Czołowy doradca prezydenta Korei Południowej Moon Jae-ina, Moon Chung-in twierdzi, że "Kim Dzong Un jest żywy i ma się dobrze". - Przebywa w rejonie Wonsan od 13 kwietnia. Nie wykryliśmy żadnych podejrzanych ruchów w Korei Północnej - podkreśla.

Na zdjęciach satelitarnych z ubiegłego tygodnia z Korei Północnej zauważono, że pociąg, którym przemieszcza się Kim Dzong Un, znajduje się obecnie w Wonsan.