Osoby, które jako dzieci nielegalnie wjechały do USA, mogą od środy ubiegać się o wstrzymanie deportacji na co najmniej dwa lata. Po pozytywnej weryfikacji będą mogły się starać o pozwolenie na pracę, a potem ponownie przedłużyć ochronę przed wyrzuceniem z kraju.

Największa od lat reforma imigracyjna umożliwi  zatrzymanie w USA najbardziej utalentowanych osób, które już zintegrowały się ze społeczeństwem.

– Ci, którzy jako dzieci przyjechali do USA i spełniają pozostałe kryteria, będą teraz mogli żyć bez obaw, że zostaną deportowani, w pełni wykorzystując swój talent dla tego wspaniałego kraju – stwierdził dyrektor Urzędu ds. Obywatelstwa i Imigracji Alejandro Mayorkas.

Reforma dotyczy osób, które miały mniej niż 16 lat, kiedy wjechały do USA, a w chwili ogłaszania programu w czerwcu nie przekroczyły 30 lat. Warunkiem odroczenia deportacji jest także m.in. niekaralność i ukończenie szkoły średniej lub odbycie służby wojskowej. Z szacunków Pew Hispanic Center wynika, że mimo tak zaostrzonych kryteriów do programu kwalifikuje się nawet 1,7 miliona nielegalnych imigrantów. Koszty weryfikacji kandydatów mają być pokryte z opłat ustalonych na 465 dolarów od podania.

Prezydent Barack Obama początkowo forsował dużo ambitniejszą reformę, która umożliwiłaby nawet 12 milionom ludzi zalegalizowanie swojego statusu. Zwolennicy takiego rozwiązania argumentowali, że nielegalni imigranci nie zwiększają bezrobocia, wykonując najgorsze prace, na które brakuje chętnych. Kongres głosami republikanów odrzucił jednak projekt ustawy DREAM Act. Obama zdecydował się więc na rozwiązanie, które nie wymaga zgody  Kongresu, a jednocześnie może mu pomóc w zdobyciu głosów imigrantów przed październikowymi wyborami.

Republikanie krytykują reformę. Ich zdaniem otwiera ona drogę do nadużyć i przyczyni się do dalszego wzrostu 8-procentowego bezrobocia.