Po wykryciu 14 zakażeń koronawirusem w ciągu ostatniej doby liczba aktywnych przypadków COVID-19 w kraju wzrosła do 36.
- Widzimy w jak poważnej sytuacji się znaleźliśmy - powiedziała premier Jacinda Ardern na konferencji prasowej. - Radzimy sobie z nią w sposób pilny, ale jednocześnie spokojny i metodyczny - dodała.
Wcześniej władze Nowej Zelandii były chwalone za to, w jaki sposób zdusiły epidemię. W kraju wykryto jak dotąd 1579 zakażeń koronawirusem i 22 zgony na COVID-19.
Ardern podkreśliła, że wcześniejsze doświadczenia pokazują, iż "sytuacja się pogorszy zanim się polepszy" i dodała, że władze spodziewają się wykrycia większej liczby zakażeń w nadchodzących dniach.
- Jeszcze raz przypomniano nam jak podstępny ten wirus jest i jak łatwo się rozprzestrzenia - stwierdziła. - Działanie zdecydowane i wczesne jest nadal najlepszym kierunkiem działania - dodała.
Źródło nowych lokalnych zakażeń nie jest znane. W czwartek wykryto kolejne trzy zakażenia wśród pracowników chłodni, w której pracował jeden z członków rodziny, u których wykryto pierwsze od 102 dni lokalne zakażenie koronawirusem. Dyrektor generalny w resorcie zdrowia, Ashley Bloomfield zapewnia, że władze "z każdą godziną" zbliżają się do odnalezienia pacjenta zero, od którego zaczęła się transmisja wirusa.
Wcześniej Bloomfield mówił, że wirus mógł dotrzeć do Nowej Zelandii wraz z mrożonkami - ale obecnie przyznaje, że prawdopodobieństwo transmisji wirusa poprzez mrożoną żywność jest niskie. Nie wskazał jednak innych potencjalnych źródeł zakażenia.
Do poniedziałku Ardern ma podjąć decyzję ws. ewentualnego przełożenia zaplanowanych na wrzesień wyborów parlamentarnych w związku z nawrotem epidemii koronawirusa w Nowej Zelandii.