Wystąpienie Pompeo na Krajowej Konwencji Partii Republikańskiej zostało skrytykowane przez polityków Partii Demokratycznej, którzy wskazywali, że w tym przypadku mogło dojść do naruszenia prawa federalnego zakazującego przedstawicielom władzy wykonawczej angażowania się w bieżącą politykę partyjną w czasie zajmowania stanowiska w administracji.

Sam Pompeo przypomniał o tym w ubiegłym miesiącu pracownikom Departamentu Stanu.

W czasie czterominutowego przemówienia sekretarz stanu chwalił politykę Trumpa opartą o hasło "Najpierw Ameryka" ("America First").

- Moja rodzina jest bardziej bezpieczna, a jej wolności są bardziej zagwarantowane, ponieważ prezydent Trump wcielił swoją wizję "Najpierw Ameryka" w życie. Może nie uczyniło to go popularnym w każdej zagranicznej stolicy, ale to się sprawdziło - mówił Pompeo.

Sekretarz stanu USA chwalił Trumpa za sukcesy w polityce wobec Chin, Korei Północnej, polityce bliskowschodniej i czynieniu NATO silniejszym. Pompeo pochwalił też decyzję o przeniesieniu ambasady USA w Izraelu z Tel Awiwu do Jerozolimy.

Pompeo podkreślił, że Trump "realizował śmiałe inicjatywy niemal w każdym zakątku świata".

Szef amerykańskiej dyplomacji chwalił Trumpa m.in. za zmuszenie przywódcy Korei Północnej, Kim Dzong Una do negocjacji i "obniżenie temperatury" w relacjach z Koreą Północną.

- Jako żołnierz widział ludzi desperacko dążących do wolności. Sposób, w jaki każdy z nas może zagwarantować sobie swoje wolności, to wybór przywódcy, który nie tylko mówi, ale działa - przekonywał Pompeo.

- Amerykański zakładnik uwięziony w Turcji przez dwa lata, pastor Andrew Brunson, po uwolnieniu mówił, że przetrwał odosobnienie dzięki tym słowom: "bądźcie wierni, wytrwajcie, a wszystko skończy się dobrze". Jeśli zachowamy obecny kurs, tak będzie - podsumował sekretarz stanu USA.