Zestaw 13 szokujących filmów pokazywany jest podczas zamkniętych posiedzeń w Białym Domu, w trakcie spotkań Baracka Obamy z politykami, których prezydent chce przekonać do zagłosowania za interwencją.
Dotychczas wsparcie dla prezydenta, nawet wśród kolegów Demokratów, nie było zbyt wielkie. Prezydent jednak na poniedziałek planuje udzielenie wywiadu największym stacjom telewizyjnym, a mediom wysłano także pokazywane w Białym Domu filmy.
Wiele takich materiałów można znaleźć na YouTube, ale autentyczność tych została zweryfikowana przez amerykański wywiad. Materiały przedstawiają dramatyczne sceny tuż po ataku z użyciem broni chemicznej. Pokazane są na nich sceny paniki, a także te chwile, gdy ofiary zaczęły odczuwać działanie środka, jakiego użyto (prawdopodobnie sarinu). Jeden z filmów pokazuje salę pełną zwłok dzieci, inny - leżący mężczyźni z drgawkami i pianą na ustach.
Były ambasador USA przy ONZ Bill Richards powiedział, że obecność takich filmów w sieci może mieć kluczowe znaczenie dla dążenia administracji Obamy, aby przekonać opinię publiczną, że użycie siły przeciwko reżimowi syryjskiemu jest ze wszech miar uzasadnione.
- Te filmy mogą uczulić Amerykanów, że nie będzie to tylko interwencja, ale konieczność powstrzymania reżimu Asada od dalszych zbrodni - uważa Richards.
Sam prezydent Obama także przekonuje, że interwencja w Syrii nie byłaby zwyczajnym użyciem siły militarnej. Powiedział w tym tygodniu: - Wiem, że Amerykanie są zmęczeni dekadami wojen, nawet jeśli wojna w Iraku już się skończyła, a nasza obecność w Afganistanie zmierza ku końcowi. Dlatego nie chcemy pakować naszych żołnierzy w środek kolejnej wojny.
Obama obiecuje ukarać reżim Asada