Do tej pory we Francji obowiązywała ściśle przestrzegana zasada kordonu sanitarnego wokół Frontu Narodowy. Żadna z głównych partii politycznych nie zawierała sojuszy wyborczy z populistycznym ugrupowaniem skrajnej prawicy a jej liderka nie była zapraszana na oficjalne spotkania.
Ale w piątek się to zmieniło. Prezydent zaprosił Marine Le Pen w ramach budowy sojuszu jedności narodu w walce z islamskim terroryzmem.
Po zakończeniu spotkania Hollande zaapelował także do wyborców FN o udział w niedzielnej manifestacji w Paryżu "w obronie wartości republikańskich" choć nie posunął się do formalnego zaproszenia dla samego ugrupowania.
- Wszyscy obywatele mogą przyjść, nie będzie żadnej kontroli - oświadczył Hollande.
O krok dalej posunęli się przywódcy Unii na Rzecz Ruchu Ludowego (UMP), głównej konserwatywnej partii opozycyjnej, na której czele stoi Nicolas Sarkozy.