Reklama

Prezydent Włoch wybrany, czyli triumf premiera Renziego

Nowym prezydentem Italii został Sergio Mattarella, prominentny, choć nieco zapomniany polityk lewicy.

Publikacja: 01.02.2015 18:58

Sergio Mattarella

Sergio Mattarella

Foto: AFP

Małomówny, pełen rezerwy 73-letni Mattarella wywodzi się z radykalnie lewicowego skrzydła nieistniejącej od 21 lat chadecji. Był działaczem Akcji Katolickiej. Ludziom o takich poglądach towarzyszy etykietka katokomunistów.

Jego ojciec Bernardo był chadeckim patriarchą. Zasiadał w kilku rządach. Starszy brat Piersanti był gubernatorem Sycylii, skąd wywodzi się rodzina, i poszedł na wojnę z mafią. W 1980 r. zginął w zamachu w Palermo. Sergio był wówczas wykładowcą prawa na tamtejszym uniwersytecie i za namową przywódców chadecji przejął schedę polityczną po zamordowanym bracie.

Trafił więc do polityki przypadkiem. Po szczeblach partyjnej hierarchii piął się szybko. Po rozpadzie chadecji z powodu ogromnego skandalu korupcyjnego przystał do socjaldemokratów – sojuszu katokomunistów z postkomunistami. Był ministrem w kilku lewicowych rządach, a w 1998 r. w gabinecie postkomunisty Massimo D'Alemy został wicepremierem. W następnym – socjalisty Giuliano Amato – był ministrem obrony.

Potem nastał czas Berlusconiego. Mattarella nadal posłował z ramienia lewicy, ale był w cieniu. W 2011 r. został sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Premier Matteo Renzi odkurzył Mattarellę, wyznaczając go we wtorek 27 stycznia na kandydata swojej Partii Demokratycznej (najliczniejsze ugrupowanie w parlamencie) w wyborach prezydenckich. W ubiegłym tygodniu dwa głosowania trzeba było powtórzyć, ale w sobotę został wybrany. Renzi osiagnął cel – głową państwa został jego człowiek.

Najważniejsze włoskie gazety uwielbiające kroczyć w pochodzie zwycięzców od kilku dni publikują panegiryki na jego cześć, mitologizując życiorys i osobiste przymioty nowej głowy państwa. Z tych hagiografii wynika, że pojawił się nowy zbawca narodu i ojczyzny, rozjemca politycznych sporów o niezłomnych zasadach moralnych. Człowiek skromny (jeździ szarą pandą wyprodukowaną w Bielsku) i dżentelmen, bo nie podnosi nigdy głosu i demonstruje nienaganne maniery.

Marginalne, prawicowe media pytają, dlaczego lewica i jej media przez 14 lat trzymała genialnego Sergio pod korcem i dlaczego z rodziny Mattarellich w publikowanych życiorysach wyparował drugi brat Antonino, który miał związki z rzymskim gangiem przestępczym, słynną „Bandą z dzielnicy Magliana".

Mimo że o wyborach prezydenta włoskie media trąbią od dwóch tygodni, jak wynika z sondaży, Włochów te wybory kompletnie nie interesowały (ponad 70 proc. chciałoby wybierać prezydenta bezpośrednio). Nie bez racji nazwali je pogardliwie „gierkami pałacowymi". Jednak wybór Mattarelli na prezydenta i towarzyszące mu gry polityczne będą z pewnością brzemienne w skutkach. Premier Renzi, by przeforsować ważne reformy instytucjonalne (administracji publicznej, wymiaru sprawiedliwości, zmiana ordynacji wyborczej, prawa pracy i zniesienie senatu) zawarł pakt z Berlusconim i jego partią Forza Italia, bo lewe skrzydło jego partii i związki zawodowe są wielu tym zmianom przeciwne. Forza Italia wspierała te reformy w parlamencie i dlatego udało się część z nich przegłosować.

Reklama
Reklama

Osoba prezydenta też była częścią tego paktu. Miał to być polityk akceptowany przez centroprawicę. Jednak pakt z odwiecznym wrogiem Berlusconim był nie do przełknięcia dla wielu polityków Partii Demokratycznej. Wobec tego Renzi, by zjednoczyć swoją partię, złamał pakt (prezydentem miał być socjalista i były premier Giuliano Amato) i zaproponował Mattarellę, kandydaturę odpowiadającą całej włoskiej lewicy. Teraz wszyscy obawiają się, że Berlusconi i Forza Italia wycofają poparcie i wielu reform nie uda się przeprowadzić.

Wybór Mattarelli jest jednak ogromnym sukcesem politycznym Renziego. Ograł, upokorzył i ośmieszył Berlusconiego. Przy okazji ostatecznie rozbił i tak już słabą centroprawicę, która w niedzielę definitywnie przestała istnieć jako zdolna do mówienia jednym głosem siła polityczna. 1/3 elektorów Forza Italia Berlusconiego zamiast zgodnie z apelem szefa wrzucić do urny pustą kartkę, głosowała na Mattarellę. Berlusconi jest więc kontestowany w łonie własnej partii, która bez niego nie istnieje.

Nowa Centroprawica (koalicjant Renziego), czyli ci, którzy Berlusconiego pod koniec 2013 r. opuścili, w obawie przed utratą stołków też głosowała na Mattarellę, ale w partyjce również doszło do rozłamu.

Tzw. rozsądna centroprawica poszła w rozsypkę i nie ma komu jej zjednoczyć. W tej chwili najpopularniejszym prawicowym przywódcą jest Matteo Salvini, populistyczny szef ksenofobicznej Ligi Północnej, sojusznik pani Le Pen w europarlamencie. Groźnych przeciwników politycznych Matteo Renzi ma jedynie w łonie swojej własnej partii. Tym samym włoska historia zatoczyła koło. 21 lat po niesławnym rozpadzie chadecji Italią znów rządzą chadecy: premier Renzi i prezydent Mattarella.

— Piotr Kowalczuk z Rzymu

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1433
Świat
„Rzecz w tym”: Polityka siły. Trump zmienia globalne reguły gry
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1432
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1431
Świat
To koniec Europy jaką znamy, pożegnajmy USA. Chiny niszczą stary ład
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama