Małomówny, pełen rezerwy 73-letni Mattarella wywodzi się z radykalnie lewicowego skrzydła nieistniejącej od 21 lat chadecji. Był działaczem Akcji Katolickiej. Ludziom o takich poglądach towarzyszy etykietka katokomunistów.
Jego ojciec Bernardo był chadeckim patriarchą. Zasiadał w kilku rządach. Starszy brat Piersanti był gubernatorem Sycylii, skąd wywodzi się rodzina, i poszedł na wojnę z mafią. W 1980 r. zginął w zamachu w Palermo. Sergio był wówczas wykładowcą prawa na tamtejszym uniwersytecie i za namową przywódców chadecji przejął schedę polityczną po zamordowanym bracie.
Trafił więc do polityki przypadkiem. Po szczeblach partyjnej hierarchii piął się szybko. Po rozpadzie chadecji z powodu ogromnego skandalu korupcyjnego przystał do socjaldemokratów – sojuszu katokomunistów z postkomunistami. Był ministrem w kilku lewicowych rządach, a w 1998 r. w gabinecie postkomunisty Massimo D'Alemy został wicepremierem. W następnym – socjalisty Giuliano Amato – był ministrem obrony.
Potem nastał czas Berlusconiego. Mattarella nadal posłował z ramienia lewicy, ale był w cieniu. W 2011 r. został sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Premier Matteo Renzi odkurzył Mattarellę, wyznaczając go we wtorek 27 stycznia na kandydata swojej Partii Demokratycznej (najliczniejsze ugrupowanie w parlamencie) w wyborach prezydenckich. W ubiegłym tygodniu dwa głosowania trzeba było powtórzyć, ale w sobotę został wybrany. Renzi osiagnął cel – głową państwa został jego człowiek.
Najważniejsze włoskie gazety uwielbiające kroczyć w pochodzie zwycięzców od kilku dni publikują panegiryki na jego cześć, mitologizując życiorys i osobiste przymioty nowej głowy państwa. Z tych hagiografii wynika, że pojawił się nowy zbawca narodu i ojczyzny, rozjemca politycznych sporów o niezłomnych zasadach moralnych. Człowiek skromny (jeździ szarą pandą wyprodukowaną w Bielsku) i dżentelmen, bo nie podnosi nigdy głosu i demonstruje nienaganne maniery.
Marginalne, prawicowe media pytają, dlaczego lewica i jej media przez 14 lat trzymała genialnego Sergio pod korcem i dlaczego z rodziny Mattarellich w publikowanych życiorysach wyparował drugi brat Antonino, który miał związki z rzymskim gangiem przestępczym, słynną „Bandą z dzielnicy Magliana".
Mimo że o wyborach prezydenta włoskie media trąbią od dwóch tygodni, jak wynika z sondaży, Włochów te wybory kompletnie nie interesowały (ponad 70 proc. chciałoby wybierać prezydenta bezpośrednio). Nie bez racji nazwali je pogardliwie „gierkami pałacowymi". Jednak wybór Mattarelli na prezydenta i towarzyszące mu gry polityczne będą z pewnością brzemienne w skutkach. Premier Renzi, by przeforsować ważne reformy instytucjonalne (administracji publicznej, wymiaru sprawiedliwości, zmiana ordynacji wyborczej, prawa pracy i zniesienie senatu) zawarł pakt z Berlusconim i jego partią Forza Italia, bo lewe skrzydło jego partii i związki zawodowe są wielu tym zmianom przeciwne. Forza Italia wspierała te reformy w parlamencie i dlatego udało się część z nich przegłosować.