Nadal pozostaje sporo niewiadomych, przede wszystkim, co do liczby zamachowców (teraz mówi się, że było ich maksymalnie czterech). Wiadomo, że zabity przez policję terrorysta był związany z tzw. Państwem Islamskim. A także, co podał szef MSW, że urodził się w Austrii, w rodzinie pochodzącej z dzisiejszej Macedonii Północnej. Miał dwa obywatelstwa, w tym macedońskie.

Życie straciły cztery osoby plus wspomniany terrorysta, to obecnie podawane przez policję oficjalne informacje. W nocy lokalne media, w tym portal poważnego dziennika „Die Presse”, wspominały o co najmniej siedmiu ofiarach śmiertelnych. Kilkunastu rannych z ranami postrzałowymi trafiło do szpitala, siedem osób, w tym policjant, w bardzo ciężkim stanie. 

Sprawca

Co wiadomo o zabitym terroryście? Miał 20 lat, był uzbrojony w broń automatyczną, pistolet, maczetę. Ładunek wybuchowy, który przy nim znaleziono, był atrapą. O tym mówił dzisiaj minister spraw wewnętrznych Karl Nehammer.

Urodził się w Wiedniu. Podane do publicznej wiadomości imię Kujtim wskazuje, że pochodził z rodziny albańskiej (ale nie z Albanii, lecz z Macedonii). Półtora roku temu trafił do więzienia, z karą 22 miesięcy pozbawienia wolności, za próbę wyjazdu do Syrii i wstąpienia w szeregi dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego. Został zatrzymany na granicy turecko-syryjskiej. Wypuszczono go z więzienia po odbyciu zaledwie jednej trzeciej kary, w grudniu ubiegłego roku.

Jak podkreślił Florian Klenk, redaktor naczelny specjalizującego się w tematach śledczych tygodnika „Falter”, zamachowiec nie był uchodźcą, wbrew temu, co niektórzy głoszą, i był zapewne znany służbom, skoro próbował się przedostać do Syrii. Zradykalizował się w Austrii.

Na jednej z platform internetowych terrorysta opublikował przed atakiem nagranie, na którym składa przysięgę na wierność nowemu przywódcy tzw. Państwa Islamskiego (ISIS), Abu Ibrahimowi al-Haszimiemu al-Kurasziemu. Oznaczałoby to, że ISIS, jak się wydawało pokonane w mateczniku - w Syrii i Iraku, jest znowu w stanie przeprowadzać zamachy terrorystyczne w Europie.
Władze Macedonii Północnej wyraziły gotowość współpracy w dochodzeniu.

Macron: Nie poddamy się

Kanclerz Sebastian Kurz mówił wczoraj wieczorem o „obrzydliwym zamachu terrorystycznym” i ciężkich chwilach, które przeżywa Austria. Podziękował mundurowym za to, że ryzykują życie zapewniając bezpieczeństwo, i przywódcom UE oraz zagranicznym politykom za wyrazy solidarności.

Jednym z tych polityków był prezydent Francji Emmanuel Macron. To, co napisał na Twitterze, sugeruje, że atak w Wiedniu uważa za zamach terrorystyczny islamistów, kolejny po tych, które przeżył niedawno jego kraj - pod Paryżem, gdzie młody Czeczen obciął głowę nauczycielowi, i w Nicei, gdzie młody Tunezyjczyk bestialsko zamordował trzy osoby w tamtejszej bazylice.

„Po Francji został zaatakowany zaprzyjaźniony kraj. To jest nasza Europa. Nasi wrogowie muszą wiedzieć, z kim mają do czynienia. Nie poddamy się” - podkreślił Macron.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Także eksperci komentujący wydarzenia w austriackiej telewizji sugerowali, że chodzi o dżihadystów.

Dzisiaj kanclerz wzywał, by skutkiem zamachu terrorystycznego nie był konflikt między chrześcijanami i muzułmanami oraz między Austriakami i imigrantami. „To jest bowiem walka między wieloma ludźmi, którzy wierzą w pokój, i nielicznymi, którzy chcą wojny” - napisał Sebastian Kurz.

Policja austriacka nawoływała, by nie publikować zdjęć i filmów z ataku. Nie wszyscy posłuchali, w tym miejscowy tabloid. Zamachowcy byli w białych dresach, mieli długą broń - to zresztą potwierdziła policja.

Synagoga była pusta

Atak był dobrze zorganizowany - mówił szef MSW Karl Nehammer. Terroryści zaatakowali w sześciu miejscach w centrum Wiednia. Najpierw, koło 20, przed synagogą przy Seitenstettengasse. O tej porze synagoga była nieczynna, nikogo w niej nie było, podobnie w biurze obok. Szef izraelickiej gminy w Wiedniu, Oskar Deutsch, jeszcze w nocy informował, że nie ma pewności, czy celem ataku była świątynia.

Obok są bary i puby, w których ostatnie chwile przed lockdownem spędzało sporo ludzi (lockdown, przewidujący zamknięcie lokali gastronomicznych do końca listopada, zaczął się w Austrii o północy). Jak mówili świadkowie, w kierunku gości barów terroryści oddali co najmniej sto strzałów.

Szkół lockdown nie dotyczy. Jednak, ze względów bezpieczeństwa, nauka w wiedeńskich placówkach we wtorek nie jest obowiązkowa. Prawdopodobnie oznacza to, że będą po prostu zamknięte.

Bez fałszywej tolerancji

Trzy dni przed zamachem kanclerz Kurz zapowiedział, że w Austrii nie będzie „fałszywej tolerancji dla politycznego islamu”. Była to reakcja na wtargnięcie do jednego z wiedeńskich kościołów kilkudziesięciu młodych ludzi wykrzykujących „Allahu akbar”. Początkowo media podawały, że to młodzież pochodzenia tureckiego, potem dodawały, że część to Arabowie.

W sierpniu w drugim co do wielkości mieście Austrii, Grazu, 31-letni Syryjczyk zaatakował kijem baseballowym przewodniczącego miejscowej gminy żydowskiej, Eliego Rosena. Wtedy władze zapowiedziały, że pod ścisłą ochroną policji będą wszystkie synagogi w Austrii.

– To nie był jednostkowy przypadek – mówili przedstawiciele społeczności żydowskiej. Szef gminy izraelickiej w Wiedniu, Oskar Deutsch, stwierdził wprost: Gdybyśmy sami nie dbali o bezpieczeństwo, sami nie finansowali ochrony swoich budynków, to "rodzice nie wysyłaliby swoich dzieci do żydowskich szkół".

Jak pisaliśmy w sierpniu, gmina, na której czele stoi Deutsch, opublikowała raport o incydentach antysemickich w 2019 roku. Doliczono się ich 550. Czy to dużo? – Na pewno dużo więcej niż kilka lat wcześniej (w 2014 było 255, a dekadę temu poniżej stu). Skrajna prawica odpowiada za 268 incydentów, skrajna lewica za 25, a muzułmanie za 31 (oni jednak dokonali najwięcej napadów fizycznych, oni też najczęściej dopuszczają się gróźb).

Jak przypomniał dziennik „Der Standard”, przed wiedeńską synagogą przy Seitenstettengasse, doszło do krwawego zamachy terrorystycznego w 1981 roku.  Przeprowadziła go palestyńska grupa Abu Nidala (terrorysta ukrywał się w latach 80. z pomocą PRL-owskich służb w Warszawie).