Minął rok od obietnic Donalda Trumpa o szybkim zakończeniu wojny w Ukrainie. Dziś – jak zauważa Bogusław Chrabota – widać, że Rosja nie została zmuszona do rozejmu, a Moskwa nie ustąpiła w sprawie swoich warunków. Jak tę sytuację widzi Kijów?
– „Nie ma takich szans” – odpowiada dr Kazimierz Wóycicki, wykładowca Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie, pytany o realną perspektywę pokoju. Jego zdaniem Ukraińcy rozumieją, że dyplomacja to gra, w której trzeba „przytakiwać” Trumpowi, ale prawdziwe rozstrzygnięcie zapadnie na froncie. – „Ukraińcy wyraźnie uważają, że front będzie rozstrzygać”.
Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Wiceszef MSZ Rosji Aleksa...
Putin nie może się cofnąć
Wóycicki wskazuje, że w ukraińskiej analizie Putin nie ma dziś politycznej przestrzeni do odwrotu. Gdyby zatrzymał wojnę bez ogłoszenia zwycięstwa, naraziłby się na wewnętrzne wstrząsy. – „Nad taką armią jest łatwo utrzymać kontrolę, kiedy ona jest w okopach. Natomiast nie sposób, kiedy ona w okopach nie może być, bo nie ma wojny” – mówi.
Jednocześnie rosyjska gospodarka – jego zdaniem – „zaczyna pękać”: pieniądze idą na zbrojenia, regiony biednieją, infrastruktura się starzeje. To wojna zasobów.