Zdaniem Juliusza Gojło kluczowym argumentem przeciwko amerykańskiemu uderzeniu jest skrajna nieprzewidywalność jego skutków. – „Najgorsze, co może spotkać Iran, Irańczyków jako społeczeństwo, Iran jako państwo, ale również region, to jest chaos” – podkreśla były ambasador. Jak dodaje, ewentualne uderzenie uruchomiłoby „ruchy tektoniczne w geopolityce”, których nie dałoby się już kontrolować.
Według Gojło właśnie ta nieprzewidywalność sprawia, że część państw regionu – w tym Arabia Saudyjska i Turcja – miała naciskać na Waszyngton, by nie eskalował konfliktu. – „To jest zupełnie poza kontrolą” – zaznacza rozmówca Bogusława Chraboty.
Jednocześnie dyplomata nie wyklucza, że decyzja o ataku mogłaby zapaść z powodów politycznych. – „Przemawiają przede wszystkim ambicje polityczne prezydenta Stanów Zjednoczonych, który jest zainteresowany szybkim, efektownym zwycięstwem” – mówi, zastrzegając, że taki scenariusz wcale nie musiałby przynieść oczekiwanych rezultatów.
Czytaj więcej
Jemeńscy rebelianci Huti, zagrozili nowymi atakami na statki płynące korytarzem Morza Czerwonego....
Program nuklearny jako „polisa ubezpieczeniowa”
Jednym z najczęściej przywoływanych argumentów za interwencją jest irański program nuklearny. Gojło przypomina jednak, że jego geneza sięga czasów sprzed Republiki Islamskiej. – „Program jądrowy nie jest wymysłem Republiki Islamskiej. Został zapoczątkowany przez Stany Zjednoczone” – podkreśla.