Reklama

42 min. 26 sek.

„Rzecz w tym”: Amerykański atak może przynieść chaos

Czy Stany Zjednoczone zdecydują się na uderzenie w Iran? I jakie byłyby konsekwencje takiego scenariusza – dla regionu i świata? O możliwym amerykańskim ataku, irańskim programie nuklearnym i realnych nastrojach społeczeństwa Iranu Bogusław Chrabota rozmawia z Juliuszem Gojło, byłym ambasadorem RP w Teheranie.

Publikacja: 27.01.2026 17:00

Zdaniem Juliusza Gojło kluczowym argumentem przeciwko amerykańskiemu uderzeniu jest skrajna nieprzewidywalność jego skutków. – „Najgorsze, co może spotkać Iran, Irańczyków jako społeczeństwo, Iran jako państwo, ale również region, to jest chaos” – podkreśla były ambasador. Jak dodaje, ewentualne uderzenie uruchomiłoby „ruchy tektoniczne w geopolityce”, których nie dałoby się już kontrolować.

Reklama
Reklama

Według Gojło właśnie ta nieprzewidywalność sprawia, że część państw regionu – w tym Arabia Saudyjska i Turcja – miała naciskać na Waszyngton, by nie eskalował konfliktu. – „To jest zupełnie poza kontrolą” – zaznacza rozmówca Bogusława Chraboty.

Jednocześnie dyplomata nie wyklucza, że decyzja o ataku mogłaby zapaść z powodów politycznych. – „Przemawiają przede wszystkim ambicje polityczne prezydenta Stanów Zjednoczonych, który jest zainteresowany szybkim, efektownym zwycięstwem” – mówi, zastrzegając, że taki scenariusz wcale nie musiałby przynieść oczekiwanych rezultatów.

Czytaj więcej

Protesty w Iranie trwają, Huti grożą załodze lotniskowca, a Donald Trump „rozważa” atak

Program nuklearny jako „polisa ubezpieczeniowa”

Jednym z najczęściej przywoływanych argumentów za interwencją jest irański program nuklearny. Gojło przypomina jednak, że jego geneza sięga czasów sprzed Republiki Islamskiej. – „Program jądrowy nie jest wymysłem Republiki Islamskiej. Został zapoczątkowany przez Stany Zjednoczone” – podkreśla.

Reklama
Reklama

W ocenie byłego ambasadora władze w Teheranie traktują dziś program nuklearny jako formę zabezpieczenia. – „Władze irańskie uznają, że program jądrowy jest polisą ubezpieczeniową” – mówi, wskazując, że wydarzenia ostatnich lat, w tym los Ukrainy po rezygnacji z broni atomowej, tylko wzmocniły to przekonanie.

Co istotne, badania prowadzone przez zachodnie ośrodki analityczne pokazują, że także znaczna część społeczeństwa irańskiego popiera prawo Iranu do posiadania programu jądrowego. – „Ku zdziwieniu wielu ludzi na Zachodzie okazało się, że większość społeczeństwa uznaje, iż Iran ma prawo mieć broń jądrową albo przynajmniej program jądrowy” – zauważa Gojło.

Czytaj więcej

Iran: Bunt utopiony we krwi. Gdzie jest najwyższy przywódca Ali Chamenei?

System władzy, który absorbuje uderzenia

Pytany o trwałość reżimu, rozmówca „Rzeczy w tym” przestrzega przed uproszczeniami. – „To nie jest kolos na glinianych nogach” – mówi. Republika Islamska to jego zdaniem złożony system powiązań politycznych, społecznych i gospodarczych, który potrafi absorbować nawet silne ciosy z zewnątrz.

– „Jedno uderzenie nie rozwiąże problemu. Ten system jest tak skonstruowany, że na miejsce usuniętych osób wejdą nowe” – podkreśla. Nawet chirurgiczne ataki czy eliminacja kluczowych postaci nie doprowadziłyby automatycznie do zmiany władzy.

Skala protestów w Iranie – choć znacząca – wynika przede wszystkim z pogarszającej się sytuacji gospodarczej. Gojło wskazuje na długotrwałe sankcje, spadek wartości waluty, strukturalną niewydolność gospodarki oraz narastające problemy społeczne, w tym kryzys wodny. – „Znaczącej większości Irańczyków żyje się coraz trudniej” – podsumowuje.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Irański prokurator zaprzecza twierdzeniom Donalda Trumpa. Rośnie liczba ofiar, egzekucje trwają

Iran po ewentualnym upadku Republiki Islamskiej

Czy upadek obecnego systemu oznaczałby strategiczną zmianę w regionie? Zdaniem Gojło – niekoniecznie w sposób, jakiego oczekuje Zachód. – „Nawet jeśli upadnie Republika Islamska, to nie upadnie Iran” – zaznacza, przypominając o silnej pamięci historycznej Irańczyków, w tym traumie po obaleniu premiera Mohammeda Mosaddegha w 1953 r.

Ta pamięć – jak mówi – wzmacnia przekonanie, że ingerencje zewnętrzne służą przede wszystkim interesom mocarstw. – „Główną lekcją, jaką Irańczycy z tego wyciągają, jest to, że nie chodzi o demokrację i wolność, tylko o kontrolę” – podkreśla.

Na koniec rozmowy Gojło zaznacza, że decyzja o ewentualnej interwencji będzie zależała od szerszych kalkulacji geopolitycznych USA – wykraczających poza sam Iran. – „Dzisiaj jest więcej ryzyka niż pewności. Nie wiemy, co nastąpi” – mówi. I dodaje: – „Najgorszym scenariuszem pozostaje chaos”.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama