Zatrzymany to właściciel podmoskiewskiego lotniska Domodiedowo Dmitrij Kamienszczyk.

W ostatniej chwili areszt śledczy zamieniono mu na areszt domowy. „W domu zawsze lepiej, niż za murami (więzienia)" – skomentował to inny multimiliarder Dawid Jakobaszwili.

Właścicielowi lotniska zarzucono, że w 2010 roku przeprowadził reformę kontroli pasażerów Domodiedowa. To z kolei miało umożliwić w styczniu 2011 roku terroryście Magomiedowi Jegłojewowi przedostanie się do budynku i zdetonowanie ładunku. W wyniku samobójczego zamachu zginęło 37 osób, a 167 zostało rannych. „Logika podpowiada, że (sprawy kontroli) znajdują się w kompetencji menedżerów, a nie właściciela" – powiedział jeden z biznesmenów Mark Garber.

Kamienszczyk jest pierwszym od września 2014 roku miliarderem, któremu ograniczono wolność. Jego poprzednikiem był właściciel grupy AFK „Sistiema" Władimir Jewtuszenkow. Jemu z kolei śledczy zarzucili, że jeszcze w latach 90. bezprawnie wszedł w posiadanie koncernu „Basznieft" wydobywającego ropę naftową w Baszkirii. W zeszłym miesiącu anulowano wszystkie zarzuty wobec Jewtuszenki, ale z koncernu musiał ustąpić.

Poza Kamienszczykiem w domowym areszcie siedzi również Leonid Mełamied, szef koncernu „Rosnano" któremu śledczy zarzucają machinacje finansowe. Jeden z biznesmenów  współoskarżonych wraz z Mełamiedem trafił jednak do aresztu śledczego, za to drugi uciekł za granicę.

Pozostanie Kamienszczyka w Rosji (choć mógł uciec) wywołało uznanie wśród tamtejszych biznesmenów. „Według mnie tak postępuje uczciwy i honorowy człowiek" – skomentował jeden z nich.

„Z punktu widzenia klimatu inwestycyjnego wygląda to źle, choćby dlatego że ewentualne przestępstwo uległo przedawnieniu" – dodał. „Gorzej już nie będzie" - powiedział z kolei Garber o perspektywach rynku inwestycyjnego w Rosji.