W poniedziałek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 4 423 nowych zakażeniach koronawirusem i śmierci 92 osób, u których testy wykazały SARS-CoV-2, w tym 10 z powodu COVID-19 bez stwierdzonych wcześniej chorób współistniejących. Dobowa liczba nowych zakażeń jest najniższa od 12 października, a dobowa liczba zgonów - od 26 października. W ciągu 24 godzin w Polsce wykonano 20,2 tys. testów na koronawirusa, w tym 3,6 tys. antygenowych.

Dowiedz się więcej: Koronawirus w Polsce. Najwyższy od 20 dni wzrost liczby pacjentów z COVID

Rzecznik resortu Wojciech Andrusiewicz ocenił, że bardzo ważną daną dotyczącą przebiegu epidemii jest liczba zajętych szpitalnych łóżek "covidowych". W poniedziałek odnotowano najwyższy od 20 dni wzrost liczby pacjentów zakażonych koronawirusem. - Liczba zajętych łóżek spadła poniżej 20 tys. Dzisiaj mamy wzrost, ale generalnie ta liczba pozycjonuje się na poniżej 20 tys. zajętych łóżek. Spadła też liczba zajętych respiratorów - skomentował rzecznik.

Andrusiewicz zwrócił uwagę, że w zeszłym tygodniu liczba zleceń na testy wystawianych przez POZ nie przekraczała 20 tys. dziennie. - Liczba zleceń z Podstawowej Opieki Zdrowotnej przekłada się wprost na liczbę wykonanych testów i liczbę wyników pozytywnych - podkreślił. Dodał, że w dni robocze należy spodziewać się większej liczby pozytywnych przypadków SARS-CoV-2. - Na pewno jutro ta liczba będzie większa - zadeklarował. - Weekend to czas, w którym POZ nie zleca badań, sami jako Polacy mniej się testujemy - mówił.
- Stąd też te dzisiejsze 4 423 pozytywne wyniki na pewno nie odzwierciedlają sytuacji, która będzie w ciągu tygodnia. Te wyniki na pewno będą wyższe. Raczej musimy się przygotować, że będą w granicach 10 tys. i powyżej - stwierdził rzecznik.

Nauka zdalna - kiedy koniec?

Kiedy dzieci będą mogły wrócić do szkół? Wojciech Andrusiewicz oświadczył, że do końca ferii (zaplanowanych przez rząd na okres 4-17 stycznia 2021 r.) "mamy pewność, że dzieci są na nauce zdalnej" i "w tym zakresie nic się nie zmieni".

Czytaj także:
Szczepionka na COVID? Niedzielski: Myślę, że w styczniu

- Prognozujemy wstępnie, że 18 stycznia, jeżeli sytuacja z zakażeniami będzie wyglądała tak, jak wygląda dzisiaj - nie dość, że wyhamowuje, to delikatnie spada - jeżeli ten trend utrzymamy, to jest plan - podkreślam, to jest na razie plan - żeby od 18 stycznia przynajmniej najniższe klasy szkół podstawowych zaczęły uczestniczyć w standardowych lekcjach, czyli poszły do szkół - oświadczył rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

- To jest plan. jeżeli ferie spędzimy w domach, w sensie w miejscach, w których mieszkamy, w okolicy, nie będziemy wyjeżdżać, to ten plan się ziści. Jeżeli natomiast w ferie zlekceważymy obowiązujące normy sanitarno-epidemiologiczne, to ten plan może się nie ziścić, więc to, czy nasze dzieci pójdą 18 stycznia do szkoły zależy tylko od nas - dodał.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Restrykcje co najmniej do 27 grudnia

Decyzją rządu ograniczenia praw obywatelskich i możliwości prowadzenia działalności gospodarczej obowiązują do 27 grudnia. Co potem? - Na pewno przygotujmy się na to, że Sylwestra powinniśmy raczej spędzić we własnym gronie, gronie rodzinnym, w domu, nie na żadnej imprezie - oświadczył Wojciech Andrusiewicz.

Rzecznik odniósł się też do sytuacji na stokach narciarskich. - Ten weekend pod kątem stoków narciarskich był weekendem, kiedy te standardy sanitarno-epidemiologiczne były wypełniane. Inspekcja sanitarna nie nałożyła mandatów, były jedynie pouczenia. Co do zasady wszystkie standardy zostały wypełnione na stokach. Oczywiście zdarzały się indywidualne przypadki, kiedy coś szwankowało, ale w porównaniu do poprzedniego weekendu sytuacja wyglądała dobrze - powiedział Wojciech Andrusiewicz.