W artykule poświęconym temu problemowi można przeczytać, że w niektórych regionach nawet 90 proc. imigrantów ulokowanych w ośrodkach dla uchodźców znika z nich wkrótce po przybyciu do tego kraju, przed rozpatrzeniem ich wniosków o azyl.

Danych tych nie potwierdza Federalny Urząd ds. Migracji, który przyznaje jednak, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy od 20 do 40 proc. migrantów, którzy trafili do ośrodków dla uchodźców, zniknęło, a władze nie mają informacji o ich aktualnym miejscu pobytu.

Rzeczniczka Urzędu Chloe Kohlprath podkreśla, że nie jest to nowe zjawisko dodając, że wielu imigrantów wykorzystuje przepisy, na mocy których imigranci mogą przekroczyć granicę Szwajcarii jedynie w sytuacji, gdy zadeklarują, że złożą wniosek o azyl w tym kraju. Każda z takich osób jest rejestrowana przez Federalny Urząd ds. Migracji.

Osoby, które nie zadeklarują chęci złożenia wniosku o azyl w Szwajcarii są zawracane na granicy.

Przedstawiciele Federalnego Urzędu ds. Migracji twierdzą, że większość "znikających" uchodźców tak naprawdę nigdy nie zamierzało pozostać w Szwajcarii - celem ich podróży są bowiem Niemcy. Dlatego, według przedstawicieli Urzędu, liczba nielegalnych imigrantów mieszkających w Szwajcarii nie zwiększa się w sposób znaczący.

Nie przekonuje to Christopha Neuhausa, stojącego na czele Departamentu Sprawiedliwości w kantonie Berno, Jego zdaniem nie ma żadnych dowodów na to, że imigranci znikający z ośrodków dla uchodźców rzeczywiście wyjeżdżają ze Szwajcarii.

Takie same wątpliwości ma stojący na czele Szwajcarskiej Partii Ludowej Albert Rösti, który wzywa by zamknąć granice Szwajcarii, ponieważ obecna sytuacja "stwarza potężne zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju".