Lista uczestników delegacji jest długa. Są na niej zwierzchnicy najważniejszych Kościołów, w tym grecko-prawosławny patriarcha Jerozolimy Teofil, zwierzchnik Kościoła grecko-katolickiego Georges Bakuni, głowy Kościołów anglikańskiego i maronickiego. Rzymsko-katolicki (łaciński) patriarchat Jerozolimy reprezentuje abp Pierre Battista Pizzaballa.
Przyjechali najważniejsi Druzowie, z ich przywódcą szejkiem Moafakiem Tarikiem na czele. Są i rabini.
Wielu hierarchów chrześcijańskich i przedstawiciele Druzów to Arabowie. Nie ma przedstawicieli muftiego Jerozolimy, najważniejszego przywódcy sunnitów (który jest wyznaczany przez prezydenta Autonomii Palestyńskiej).
Wzięli oni dziś udział w dyskusji w Muzeum Żydów Polskich Polin, zaatytułowanej „Akceptacja innego i edukacja na rzecz przyszłości”.
Jeden z przywódców chrześcijańskich mówił, że Arabowie niewiele wiedzą o cierpieniach Żydów, o Holakauście. On sam swoją pierwszą wizytę w dawnym obozie Auschwitz określił jako jedno z najważniejszych życiowych doświadczeń.
- W Izraelu prowadzimy dobre, bezpieczne życie, nie da się tego porównać z tym, czego doświadczają chrześcijanie w sąsiednich krajach, Syrii czy Iraku. Nie odczuwamy żadnych restrykcji – mówi „Rz" abp Georges Bakuni, zwierzchnik Kościoła grecko-katolickiego w Izraelu.
- Można powiedzieć, że w Izraelu panuje koegzystencja Żydów i chrześcijan. Czasem lepsza, czasem gorsza, ale i z żoną ma się przecież czasem jakiś spór – opowiada nam Oded Wiener, izraelski ekspert ds. religijnych.
Przedstawiciel społeczności druzyjskiej prof. Fadel Mansur podkreśla, że Druzowie są w Izraelu wolni i korzystają z demokracji. Druzowie są Arabami, ich religia zawiera wiele elementów islamu, ale są wspólnotą specyficzną. - Druzem jest tylko ten, kto ma matkę i ojca Druzów. Poza tym jesteśmy lojalni wobec kraju, w którym żyjemy. Aż 83 proc. Druzów służy w izraelskiej armii, to więcej niż Żydów (74 proc.). Dla nas ważne są religia, rodzina i państwo – podkreśla w rozmowie z „Rzeczpospolitą" prof. Mansur.