Nikt, z żadnego klucza - ani ideologicznego, ani partyjnego, międzymorskiego czy antyfederalistycznego - nie stanął u boku premier Beaty Szydło, której powierzono zadanie przegnania Donalda Tuska z Brukseli. Zawiódł Viktor Orban, który miał ponoć składać Jarosławowi Kaczyńskiemu jakieś kontrtuskowe obietnice. Pewnie został źle zrozumiany. Może to nieważne, ale ja nie miałem wątpliwości - i kilka razy publicznie to powiedziałem - że Orban poprze Tuska. Także dlatego, że Tusk go obronił przed izolacją w Europejskiej Partii Ludowej.