Konserwatywny rząd Abdo mierzy się zw ostatnich tygodniach z ulicznymi protestami po tym jak wzrost liczby zakażeń koronawirusem w kraju sprawił, że system ochrony zdrowia znalazł się na granicy załamania. W szpitalach zaczyna brakować leków, a rząd ma kłopoty z zapewnieniem Paragwajczykom dostępu do odpowiednio dużej liczby szczepionek na COVID.
Opozycyjni parlamentarzyści w izbie niższej parlamentu przedstawili wniosek o odwołanie z urzędu Abdo oraz wiceprezydenta.
Opozycja potrzebowała 53 głosów do odwołania prezydenta - ostatecznie jednak głowa państwa zachowała stanowisko, dzięki poparciu bloku na czele z rządzącą Partią Colorado kierowaną przez byłego prezydenta, Horacio Cartesa.
- Tylko dlatego, że macie większość, nie macie zawsze racji - mówił opozycyjny parlamentarzysta Edgar Acosta w czasie posiedzenia parlamentu. - Mogli wygrać polityczny proces, ale przegrali proces przed narodem - dodał.
Przeciwnicy wniosku podkreślali, że państwo - wobec kryzysu spowodowanego epidemią - potrzebuje stabilności.
Tuż po głosowaniu policja rozproszyła obrzucający ją kamieniami tłum protestujących strzelając do nich gumowymi kulami i używając armatek wodnych. Demonstrację rozbito w pobliżu siedziby parlamentu w centrum Asuncion.
Mniejsza grupa protestujących zaatakowała siedzibę partii rządzącej zaprószając w niej ogień. Policja zdołała jednak opanować sytuację, nie doszło do poważnych zniszczeń.
W środę w Paragwaju wykryto 2 540 zakażeń koronawirusem - najwięcej od początku epidemii.
Łącznie w kraju wykryto jak dotąd 185 888 zakażeń, zmarło 3 588 osób.