Przykład Beltrame'a "pozostanie wyryty w sercach francuskich" - powiedział Macron.
44-letni podpułkownik Arnaud Beltrame, był czwartą i ostatnią ofiarą strzelaniny w zeszły piątek w południowo-zachodnich miastach Carcassonne i Trebes. Beltrame został ugodzony nożem i zastrzelony po tym, jak zaoferował napastnikowi wymianę siebie na zakładniczkę.
W przemówieniu, wygłoszonym przed rodziną Beltrame'a, setkami żandarmów, członkami rządu i publicznością, Macron złożył hołd policjantowi, który szybko stał się narodowym bohaterem.
- W chwili ostatniego pożegnania chcę wyrazić ci uznanie, podziw i sympatię całego kraju - mówił prezydent. Dodał, że "chociaż nazwisko mordercy już zostało zapomniane, imię Arnauda Beltrame'a zawsze będzie dowodem francuskiego bohaterstwa".
Mówiąc o zagrożeniu terrorystycznym, z którym mierzy się Francja, Macron nazwał je "nowym testem". - Ale nasi obywatele przeszli wiele podobnych. I z tego powodu przejdziemy także ten. Wygrywamy dzięki odporności i spokojowi Francuzów oraz przez spójność zjednoczonego kraju - przemawiał.
W całej Francji o 8.00 rano policjanci oddali hołd swojemu zmarłemu koledze minutą ciszy.
Podpułkownik zajął miejsce kobiety trzymanej jako ostatnia zakładniczka w supermarkecie w Trebes przez 25-letniego Radouane'a Lakdima, który przysięgał wierność Państwu Islamskiemu.
W ciągu ostatnich trzech lat w atakach dżihadystów we Francji zginęło już ponad 240 mieszkańców. Piątkowy atak w Carcassone i Trebes, w którym zginęły łącznie cztery osoby, jest najtragiczniejszym od chwili, gdy na prezydenta Francji został wybrany Emmanuel Macron.