Pracodawca Novant Health, firma zarządzająca 15 szpitalami oraz setkami przychodni zdrowia w Karolinie Północnej, twierdzi, że David Duvall został zwolniony, bo jego przełożeni „nie mieli zaufania do niego jako lidera", a nie z powodu rasy czy płci. Natomiast Duvall, który był zatrudniony na stanowisku kierowniczym w dziale marketingu i komunikacji, złożył pozew do sądu, argumentując, że stracił pracę, bo był białym mężczyzną, a jego pracodawca w ramach wprowadzanej dywersyfikacji demograficznej zatrudnił dwie kobiety: jedną białą, drugą czarnoskórą.

Duvall twierdzi, że informując go o zwolnieniu, jego przełożeni podkreślili, że „nie ma to związku z tym, jak wykonywał swoją pracę" i że „sumiennie realizował swoje obowiązki". – Jego wyniki w pracy były bardzo wysoko oceniane, zarówno wewnątrz firmy, jak i na zewnątrz – zawarto w pozwie, w którym jest również opinia, że „jego zwolnienie wynikało z wypaczenia dobrych intencji". Duvall utrzymywał, że on oraz inni biali mężczyźni zostali zwolnieni, bo pracodawca wszelkimi sposobami realizował założenia rasowej i płciowej dywersyfikacji w pracy, by móc pochwalić się wynikami w tym zakresie, ale w jego przypadku doszło do złamania Civil Rights Act z 1964 r., który zabrania dyskryminacji z powodu rasy, koloru skóry, religii, płci oraz pochodzenia.

Jeżeli polityka dywersyfikacji w miejscu pracy wprowadzana jest nieprawidłowo, prowadzi do dyskryminacji innych grup na rzecz promowania mniejszości demograficznych.

Sąd federalny w Karolinie Północnej zgodził się z Duvallem, że rasa i płeć były czynnikami motywującymi jego zwolnienie, a Novant Health nie udowodnił wystarczająco, iż został zwolniony z innych powodów.

Sąd przyznał Duvallowi 10 mln dol. odszkodowania, choć rzeczywista wypłata może być mniejsza, bo najwyższa kara w tej kategorii dla pracodawców zatrudniających powyżej 500 osób to 300 tys. Bez względu na to, na jakiej sumie odszkodowania się skończy, sprawa jest osobliwa w dobie trwającej w USA dyskusji wokół dyskryminacji mniejszości rasowych czy seksualnych oraz wysiłków wprowadzenia różnorodności w miejscach pracy, a także na uczelniach. Na tych ostatnich tzw. affirmative action, czyli polityka przyjmowania określonej liczby studentów ze środowisk kolorowych czy mniejszościowych, które historycznie miały trudniejszy dostęp do wyższego wykształcenia, kształtuje proces rekrutacji od lat 60. ubiegłego wieku. Wyrosła z walki z dyskryminacją przedstawicieli grup mniejszościowych, ale już w latach 70. wywoływała protesty ze strony białych kandydatów na studia, skarżących się na to, że w procesie rekrutacji padali ofiarami „odwrotnej dyskryminacji". Protesty i pozwy ze strony białych studentów doprowadziły do tego, że w ciągu ostatnich 30 lat w dziesięciu stanach wprowadzono zakaz stosowania affirmative action podczas rekrutacji na studia.

Pozew Duvalla pokazuje, że jeżeli polityka dywersyfikacji w miejscu pracy wprowadzana jest nieprawidłowo, prowadzi do dyskryminacji innych grup na rzecz promowania mniejszości demograficznych.

– Wierzymy, że odszkodowanie wyznaczone przez sąd daje silny przekaz, że pracodawca nie może zwolnić pracowników ze względu na rasę, ani płeć w celu uzyskania wyników pokazujących, że wprowadza różnorodność demograficzną w miejscu pracy. To jest zwyczajnie bezprawne – powiedział prawnik Duvalla.