Siarhej Dyleuski był liderem strajków w mińskiej fabryce traktorów po wyborach prezydenckich w sierpniu 2020 r. Trafił za kraty, a po wyjściu z aresztu uciekł do Warszawy i będąc już za granicą, stanął na czele Białoruskiego Zrzeszenia Pracowników. Jest jednym z najbardziej atakowanych przez Mińsk przeciwników Łukaszenki.
O tym, że członkowie jego organizacji potajemnie przygotowują się do strajków, mówił „Rzeczpospolitej" na początku października. Teraz jego Zrzeszenie wyznacza nawet datę – 1 listopada (dzień roboczy na Białorusi). W białoruskich i rosyjskich niezależnych mediach Dyleuski przekonuje, że setki tysięcy robotników dołączą do strajku i pozostaną w domach.