O śmierci mężczyzny poinformowała jego małżonka, która w internecie zbierała pieniądze na jego leczenie. "Caleb spokojnie odszedł od nas. Na zawsze będzie żył w naszych sercach i umysłach" - napisała.

30-letni ojciec trójki dzieci pomagał w zeszłym roku organizować demonstracje, aby zaprotestować przeciwko środkom bezpieczeństwa w związku z pandemią pandemii, w tym lockdownom, maskom i szczepieniom.

Jego żona, Jessica Wallace, powiedziała San Angelo Standard-Times, że mąż zaczął wykazywać objawy 26 lipca i początkowo odmówił poddania się badaniom lub udania się do szpitala.

Zdecydował się leczyć się iwermektyną, lekiem przeciwpasożytniczym stosowanym do odrobaczania koni, oraz dużymi dawkami witaminy C, cynku i aspiryną.

Amerykańskie służby ostrzegły przed przed stosowaniem iwermektyny, która nie pomaga w zapobieganiu ani leczeniu koronawirusów, a może wywołać ciężką chorobę.

Po czterech dniach stan zdrowia 30-latka uległ pogorszeniu i został zabrany przez rodzinę na pogotowie.

Od 8 sierpnia Wallace był nieprzytomny. Pod respiratorem leczono go na oddziale intensywnej terapii.

Małżonka, która spodziewa się czwartego dziecka, powiedziała w rozmowie z mediami, że to osobiste doświadczenie "otwierało oczy". Przyznała, że jej poglądy były "mniej konserwatywne" niż męża i wolała nosić maskę.