Od adwokata dowiedziała się, że tego dnia może wyjść na wolność. Kilka godzin później została wezwana do prokuratora, podpisała dokumenty dotyczące umorzenia postępowania, odebrała rzeczy i po ośmiu miesiącach ujrzała światło dzienne. Dzisiaj ma problemy ze wzrokiem. Tak relacjonowała swoje uwolnienie w czwartek szefowa białoruskiego Press Clubu Julia Słucka. Mury aresztu opuścili też jej syn Piotr oraz dwaj współpracownicy: Siarhej Alszeuski i Ała Szarko. W niedzielę za kratami pozostawało jeszcze ponad 630 więźniów reżimu.